Sport.pl

Darcy Ward, czyli symboliczny wrak po torturach

Tak mówi o nim jego brytyjski menedżer, Neil Middleditch.
Trudno już ustalić, gdzie właściwie kończy się granica bezczelności tego, co wobec Australijczyka robi FIM. Międzynarodowa Federacja Motocyklowa przyzwyczaiła już do tego, że żużel w obszarze jej zainteresowań leży gdzieś daleko za wyścigami ulicznymi, motocrossem i enduro - w okolicach motocyklowych imprez, na których skacze się między beczkami. Speedway dziś na świecie jest marginesem sportów motorowych - i nie zmieni tego ani niezła medialna otoczka ligi w Polce, ani też otwieranie się Grand Prix na wielkie miasta czy też coraz lepszy, a robiony w Toruniu, cykl mistrzostw Europy. Żużel dla FIM - niestety - jest dodatkiem. Uciążliwym, przyjmowanym trochę z przymusu.

Trudno mieć złudzenia - rozwój żużla nie jest dla FIM i jej zarządców siedzących w szwajcarskim gabinecie wenezuelskiego szefa, Vito Ippolito, czymkolwiek istotnym. Sprawa Darcy Warda to wręcz droga do zepchnięcia żużla w jeszcze większy zaścianek niż ten, w którym speedway znalazł się dzisiaj.

Ten potrzebuje sportowych wizytówek, ludzi przyciągających uwagę. Niekoniecznie grzecznych dżentelmenów palących cygara i uprawiających brytyjski small talk o pogodzie czy planach wakacyjnych. Żużel, jeśli ma przetrwać kryzys popularności i być czymś więcej niż epizodyczną atrakcją jak zawody drwali, potrzebuje postaci wyrazistych. Może i niestandardowych, ale przyciągających uwagę tłumów, rozpoznawalnych. One przyciągają uwagę, sponsorów, pieniądze.

Takim człowiekiem jest - a może już raczej był? - Darcy Ward. Nie oszukujmy się: nie byłby typem idealnego zięcia dla purytańskiej rodziny. Lubi się zabawić, nieobce są mu używki, miał sądowe problemy. Popełnił niewyobrażalną głupotę, pijąc przed GP i wiedząc, że budzi kontrowersje.

Była wina, powinna być więc i kara. Tylko że w regułach FIM - o ile jakiekolwiek istnieją - karą jest oczekiwanie. Coraz bardziej widać, że może ono doprowadzić do przygnębiającego scenariusza, w którym człowiek będący nadzieją na lepszy żużel w przyszłości, z owego żużla zrezygnuje.

Ward ma problemy od sierpnia ub. roku. Wtedy, przed turniejem Grand Prix, zweryfikowano alkomatem jego trzeźwość. Testu nie zdał. Kilka tygodni później został przez FIM zawieszony w prawach zawodnika. Od tego czasu czeka na ostateczny werdykt w swojej sprawie. To pięć miesięcy coraz bardziej nonsensownej bezczynności - Ward nie może podpisać kontraktów, straci początek rozgrywek ligowych. Traci pieniądze - nie chodzi tylko o samo wynagrodzenie, ale też kwoty niezbędne do zainwestowania w sprzęt. Pojawiają się też pierwsze informacje o jego coraz gorszym stanie mentalnym. Mówi o tym Neil Middleditch, menedżer angielskiego zespołu Poole Pirates, na łamach brytyjskiego dziennika Daily Echo. Wspomina m.in. o "torturach psychicznych", które określa jako "haniebne". Middleditch wskazuje m.in. finansowy wymiar problemów Warda. Nie chodzi jedynie o to, że - będąc zawieszonym - nie zarabiał w końcówce ub. sezonu, a straci również początek kolejnego. "Wydał fortunę, by przylecieć tu z Australii, a następnie udać się do Genewy" - twierdzi Middleditch.

Menedżer Poole twierdzi również, że Ward nie wie już, co ma robić, i "jest wrakiem człowieka".

Przy tej polityce FIM wkrótce wrak może być jeszcze jeden. Stanie się nim żużel. Wielkie symbole się starzeją, następcom brak wyrazistości. A ci, którzy w żużlu mogą rozkochać tłumy - tak jak parę niesfornych gwiazd zrobiło to kiedyś z pokoleniem urodzonym w latach 70. i 80. - zaczynają mieć już dość. Nie samego speedwaya; raczej jego urzędniczej otoczki.

Jak widzisz przyszłość Darcy Warda?
Więcej o:
Komentarze (2)
Darcy Ward, czyli symboliczny wrak po torturach
Zaloguj się
  • wesul

    Oceniono 4 razy -4

    Aukcje charytatywne na pomoc dla kontuzjowanego żużlowca.
    Super kalendarze NICE GIRLS 2015.

    allegro.pl/listing/listing.php?order=m&string=pomoc+dla+A.Szymańskiego&search_scope=wszystkie+działy&bmatch=seng-v6-sm-isqm-2-default-0113

  • nepwk

    Oceniono 34 razy -8

    problemy pierwszego świata ;]
    kogo obchodzi jakiś gimbus chlający przed zawodami? jak by go nie sprawdzili alkomatem a w czasie biegu by kogoś zabił nie panując na motorem to by był dopiero syf.
    jest debilem to ponosi tego konsekwencje

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX