Sport.pl

Copernicus Cup - lekkoatletyczny sukces Torunia [SONDAŻ]

Kilkaset tysięcy złotych, które Toruń zainwestował w pierwszy w swojej historii mityng lekkoatletyczny, się nie zmarnowało.
Organizowany w hali sportowej na Bema Copernicus Cup może być katapultą do większych imprez.

Symbolicznym momentem wtorkowej był finisz sprintu w gwiazdorskiej obsadzie. Kim Collins, żwawy 39-latek, niespodziewanie wyrównał własny rekord życiowy, a przy okazji najlepszy tegoroczny rezultat świata. A kiedy już kończył bieg i wyhamowywał na mecie, z impetem - jak i wszyscy - wpadł wprost w materac z efektownym napisem "Toruń".

Trudno było też nie zauważyć odniesienia do kopernikańskiej tradycji miasta. Po bieżni przechadzała się postać wiernie wystylizowana na Mikołaja Kopernika znanego z pomnika na Rynku Staromiejskim. Maciej Petruczenko, wieloletni lekkoatletyczny felietonista "Przeglądu Sportowego", bardzo celnie napisał po mityngu w Toruniu: "Nawet Kopernik nie widział tylu gwiazd, ile zebrało się w premierze mityngu Copernicus Cup".

Widzowie, którzy śledzili transmisję w TVP Sport, raz za razem widzieli reklamy Torunia i województwa kujawsko-pomorskiego. To magistrat i urząd marszałkowski stoją za budową hali przy ul. Bema. Inwestycja - co potwierdził Copernicus Cup - jest w stanie zmienić Toruń w bardzo ważny ośrodek lekkoatletyczny. - Chyba już nikt nie ma wątpliwości, że warto było przy projektowaniu tego obiektu uwzględnić wszystkie uwagi dotyczące "królowej sportu" - mówi teraz o infrastrukturze hali Krzysztof Wolsztyński, szef Kujawsko-Pomorskiego Związku Lekkiej Atletyki.

Nawiązuje do kontrowersji, które towarzyszyły początkom hali. Kiedy ją budowano, głośno było o zastrzeżeniach - otoczenie centrum obiektu pełnowymiarową bieżnią generowało koszty. Projekt budził też wątpliwości, czy w tego typu obiekcie da się pogodzić interesy gier zespołowych oraz lekkiej atletyki.

Copernicus Cup był toruńskim sukcesem. Skromny mityng za ledwie pół miliona złotych - ok. 300 tys. zł to inwestycja miasta, reszta pochodzi od sponsorów PZLA - z kilkoma sporymi gwiazdami i czołówką najlepszych Polaków przyciągnął na trybuny 4 tys. widzów. Powody do zadowolenia miała TVP. Transmisja wypadła świetnie dzięki temu, że w Toruniu - jak wyraził się jeden z pracowników stacji - "sport w telewizji prezentuje się jak na Zachodzie".

- Toruń ma fantastyczną halę. Może starać się o organizację największych imprez - mówił po zawodach Collins, sportowy obieżyświat, który lekkoatletycznych obiektów widział już setki.

Coraz głośniej o Toruniu mówi się w kontekście organizacji halowych mistrzostw Europy w 2019 r. Miasto miałoby rywalizować o nie z Mińskiem na Białorusi i Burgas w Bułgarii. Jerzy Skucha, szef PZLA, przyznaje, iż rozmawiał na ten temat z kierownictwem europejskiej federacji. W jednym z wywiadów komentował aspiracje Torunia: "Oczywiście nikt nam nie przyrzekł, że otrzymamy organizację tej imprezy, ale jest na to duża szansa". Jean Garcia, wiceprezydent europejskiej federacji lekkoatletycznej, mówił o toruńskiej "perfekcji i świetnej atmosferze".

Poziom sportowej infrastruktury Torunia w kontekście ewentualnych ME jest bez zarzutu. Problem pojawia się jednak np. z bazą hotelową. Miasta organizujące tego typu imprezy mają minimum 7-8 hoteli czterogwiazdkowych. W Toruniu jest ich teraz pięć.

Więcej o: