Nowy właściciel toruńskiego klubu żużlowego: - "Ultrasem" nie jestem

- Nie zaliczyłbym siebie do kibiców, w cudzysłowie "ultrasów" - mówi nowy właściciel toruńskiego klubu żużlowego.
PRZEGLĄD PRASY.

Przemysław Termiński udzielił długiego wywiadu dziennikowi "Nowości". Mówi w nim o swoim życiu prywatnym, ale i przyszłości klubu KS Toruń, którego jest teraz prezesem. Sam siebie określa w wywiadzie jako "kibica, który przychodzi na mecze swojej drużyny". "Jak wygrywa, to się cieszę, jak przegrywa, to jest mi przykro". Dodaje też, że wiedzę o żużlu "próbuje pozyskać", gdyż "regulacje () są tak skomplikowane, że nieraz jedno zdanie trzeba przeczytać pięć razy, żeby zrozumieć, co autor miał na myśli".

Termiński w "Nowościach" potwierdził m.in., że sferą sportową w klubie zajmować będzie się wiceprezes Jacek Gajewski.

Termiński mówi m.in. o tym, że od 1989 r. prowadzi własną działalność i "zawsze trend był rosnący" - tak też chce traktować spółkę żużlową, którą kupił, jak podkreśla, prywatnie.

Okazuje się, że ostateczną decyzję w sprawie kupna podjął w sierpniu, ze starego zespołu w administracji została w KS Toruń tylko jedna osoba, a właścicielem "będzie po wsze czasy" - chyba że kiedyś znajdzie się inwestor, który zechce kupić żużlową spółkę.

Więcej w "Nowościach".

ZOBACZ: Największe skandale w historii żużlowej Ekstraligi [RANKING].

Kto powinien wzmocnić KS Toruń po stracie Sajfutdinowa?