Jacek Gajewski: - Ward? Sytuacja niepewna. Chcemy wiedzieć, na czym stoimy

O tym, jaki będzie toruński klub żużlowy w sezonie 2015 mówi jego nowy wiceprezes i menedżer.
Filip Łazowy: Pański powrót do toruńskiego żużla jest już oficjalny i przesądzony?

Jacek Gajewski: Tak, zgadza się. Wracam do toruńskiego klubu. Przez ostatnie lata byłem nieco z boku, komentowałem wydarzenia, czy też jak niektórzy mówią - byłem ekspertem. Zmienił się właściciel klubu (biznesmen Przemysław Termiński przejmuje go od Romana Karkosika - red.), który mi powierzył prowadzenie toruńskiej drużyny.

Jak zbudować silny zespół mając mniejszy niż dotychczas budżet?

- Jeśli chodzi o skład to zostanie on rzeczywiście zbudowany w oparciu o taki budżet, jakim będziemy dysponować. Nowy właściciel na pewno nie podpisze takich kontraktów, których później nie będzie w stanie spełnić.

Co jest kadrowym priorytetem?

- Zatrzymanie trzonu zespołu, który jeździł w poprzednim sezonie. Ważne kontrakty mają juniorzy Paweł Przedpełski i Oskar Fajfer. Rozmawiałem także z Adrianem Miedzińskim i on powinien zostać w Toruniu. Chcę także, by nadal jeździli tutaj także Chris Holder, Darcy Ward i Emil Sajfutdinow.

ZOBACZ: Największe skandale Enea Ekstraligi [RANKING]

Z nimi rozmowy mogą być trudniejsze. Sajfutdinowa będzie chciał zatrudnić niemal każdy klub Enea Ekstraligi. Ward może zostać zawieszony, a Holder podobno żąda podwyżki.

- Jeśli chodzi o Emila, to miał faktycznie bardzo dobrą drugą część sezonu. Dlatego zainteresowanie jego osobą zupełnie mnie nie dziwi. Wiem, że sam zawodnik i jego menedżer wyrazili chęć pozostania w Toruniu. To już daje dużą nadzieję, że uda nam się dojść do porozumienia. Jeśli chodzi o Warda - sytuacja jest bardzo skomplikowana. Australijczyka czeka kara, ale nie wiem, jaka. Jestem z nim w stałym kontakcie i Darcy sam nie ma żadnego sygnału, co się z nim dalej wydarzy. To spory problem dla niego, ale i dla nas - sytuacja jest niepewna. Jeśli zostanie zawieszony lub też nie będzie mógł jechać w początkowej fazie sezonu, musimy znaleźć kogoś na jego miejsce. Im później zostanie podjęta decyzja w jego sprawie, tym gorzej dla nas. Nie rozumiem, dlaczego ktoś zwleka z rozstrzygnięciami. Wszyscy chcielibyśmy wiedzieć, na czym stoimy.

A co z podwyżką dla Holdera?

- Właśnie, kilka słów o nim. Do mnie też doszły słuchy, że nie przyjął proponowanej umowy i chce podwyżki (pisał o tym "Przegląd Sportowy" - red.). Dla mnie to niezrozumiałe i śmieszne. Rozmawiałem z Chrisem i dostał propozycję kontraktu. Ma jeszcze czas na ustosunkowanie się do nowej umowy. Tak ta sytuacja wygląda naprawdę.

Definitywnie z Toruniem żegna się Tomasz Gollob. Kto go zastąpi? Wspomina się o Szymonie Woźniaku, Rafale Okoniewskim, Grzegorzu Walasku.

- Mam pewną listę w głowie. Jest trochę większa od tej, którą pan podał. Dziwi mnie zawsze to, że oficjalnie można z żużlowcami z innych klubów prowadzić rozmowy od listopada. Nikt jednak się do tego nie stosuje. Gdyby tak było, pewnie ten ktoś miałby już mocno przerzedzoną listę zawodników, których chciałby pozyskać. W Toruniu wszystko jest uzależnione od tego, czy uda nam się zatrzymać żużlowców, którzy jeździli w poprzednim sezonie. Do tego trzeba dodać niepewność w sprawie Warda. Jednak kilka nazwisk mam zapisanych. Najpierw jednak zajmę się Miedzińskim, Holderem i Sajfutdinowem.

Karol Ząbik ma szansę na powrót na stałe do zespołu?

- Na pewno będzie brany pod uwagę. Jednak myślę, że dzisiaj zarówno ja - jak i on sam - nie wiemy, czy jest w stanie ścigać się na poziomie ekstraligowym. Rywalizacja jest bardzo trudna. Jeden mecz z rezerwami Wybrzeża Gdańsk nie jest tu żadnym wykładnikiem. To nie był nawet poważny trening. Wiem, że na pewno porozmawiam z Karolem. A później? Zobaczymy.

Z kim będzie pan pracował w sztabie szkoleniowym? Pojawiają się kandydatury zagraniczne - m.in. Pera Jonssona.

- Najpierw sam chcę porozmawiać z tymi osobami. Nie chciałbym, żeby dowiedzieli się o tym za pośrednictwem mediów. Myślę, że na pewno będzie to mniej osób niż w poprzednim sezonie. Wiemy, jaka była sytuacja. Sławek Kryjom z wiadomych względów nie mógł prowadzić drużyny będąc w parkingu. Praca "na telefon" okazała się niewypałem. Potem pojawił się Stanisław Chomski. Drużyna funkcjonowała lepiej, ale straty okazały się nie do odrobienia. Myślę, że pomagać mi będzie Per Jonsson, z którym już rozmawiałem. Jest w stanie przyjechać dwa lub trzy razy do Torunia w trakcie sezonu. W tym czasie może przeprowadzić treningi z młodzieżą. Jestem też w kontakcie z Tonym Briggsem, który mieszka w Bydgoszczy. Są to osoby które co jakiś czas mogą pomóc, a na pewno nie byłyby w klubie na etacie.

ZOBACZ: Tak internet kpił z medialnych wpadek Unibaksu Toruń



* Jacek Gajewski - W miejskim żużlu jest od lat. Zaczął od sprzedaży sprzętu i akcesoriów dla zawodników. Później został wiceprezesem ds. sportowych w ówczesnym Apatorze. Klub korzystał z jego bardzo dobrej znajomości języka angielskiego - tak Gajewski w połowie lat 90. zaprzyjaźnił się z Perem Jonssonem. Później podobnie stało się z Ryanem Sullivanem. Z toruńskiego klubu odszedł na kilka lat, by wrócić do spółki wraz z powstaniem KS Unibax Toruń SA. Został menedżerem drużyny i członkiem zarządu klubu. Sukcesy zespołu w dużej mierze wynikały z umiejętności Gajewskiego - świetnego negocjatora kontraktów. Za czasów jego pracy w Toruniu odkryto m.in. talenty Darcy Warda i Michaela Jepsena Jensena.