Sport.pl

Magia Golloba ciągle działa. W Lublinie był gwiazdą [ZDJĘCIA]

Na lubelskim torze odbył się mecz reprezentacji Polski i Ukrainy.
Zwyciężyli biało-czerwoni, którzy w swych szeregach mieli takiego asa jak Tomasz Gollob. - Wynik nie był najważniejszy, liczyła się idea - mówi Andrzej Zając, prezes KMŻ, organizator imprezy. - W gruncie rzeczy było to spotkanie solidarnościowe z Ukrainą.

Emocji było co niemiara, bo piknik poprzedzający mecz rozpoczął się o godz. 12. Można było podziwiać znakomitą ongiś piłkarkę ręczną Iwonę Nabożną i mistrzynię świata w karate tradycyjnym Justynę Marciniak podczas niezwykle widowiskowej jazdy na skuterach. Na torze pokazali się też weterani: Jerzy Głogowski, Tadeusz Berej, Andrzej Jendrej, Andrzej Perczyński, Leszek Kokalski, Janusz Stachyra, Zbigniew Studziński. Motocyklową ekwilibrystyką popisywał się trener KMŻ Marian Wardzała, który na junaku jeździł tyłem - i to nie tylko na siedzeniu, ale i na... przednim błotniku. Skakali też spadochroniarze, a pokaz sztuk walki można było obejrzeć w wykonaniu karateków z LKKK i judoków świdnickiego Shiroikaj. W strefie dzieci - pod wodzą red. Ewy Dados - znakomicie bawili się najmłodsi. Natomiast magnesem dla publiczności była możliwość wygrania czterech skuterów marki Romet.

Gospodarze wiedli prym

Wracając do samego spotkania, to zespół naszych zachodnich sąsiadów wzmocnił Grzegorz Walasek i był najjaśniejszym jego punktem. Zresztą dla Ukraińców był to pierwszy mecz międzypaństwowy w historii. Natomiast w szeregach polskiej drużyny znowu oglądaliśmy rodzinny klan Rempałów - tym razem ojca Jacka i syna Krystiana. Lepiej spisał się junior. Natomiast Tomasz Gollob w jednych biegach pokazywał kunszt, a w innych olbrzymią gościnność, bo robił wszystko, aby goście przyjechali przed nim. - Pamiętam Lublin z dawnych lat i bardzo miło wspominam - powiedział najlepszy zawodnik w historii polskiego żużla. - Szczególnie mecze, w których ścigałem się z Hansem Nielsenem. Cieszę się, że mogę przypomnieć się lubelskiej publiczności, a poza tym cel jest szczytny, więc nie wahałem się z podjęciem decyzji o starcie. Jestem pod wrażeniem, jeśli chodzi o obiekty sportowe - mam tu na myśli budowany basen i stadion piłkarski. Co zaś się tyczy żużla, to mam nadzieję, że szybko nawiążecie do bogatych tradycji i wkrótce ponownie zespół z Lublina zamelduje się w ekstraklasie.

Natomiast na torze zdecydowanie wiedli prym gospodarze. Ukraińcy wygrali tylko trzy biegi. - Najważniejsze, że wszyscy ukończyli zawody w zdrowiu - podsumował prezes Zając. - Także nestorzy, którzy pokazali, że nadal potrafią jeździć. Pogoda dopisała, ale mogło przyjść na stadion więcej kibiców. Chcę także podziękować za przybycie wszystkim zawodnikom, bo jak już mówiłem - ta potyczka miała nie tylko wymiar sportowy.



Polska 55 - Ukraina 35

Polska: Krystian Rempała 13 (3, 3, 3, 2, 2), Lampart 12 (3, 3, 3, 3), Gollob 8 (3, 0, 3, 0, 2), Stachyra 8 (2, 2, -, 2, 2), Miśkowiak 7 (1, 2. 1, -, 3), Jacek Rempała 4 (2, d, 1, -, 1), Staszek 3 (1, 0, 1, 1).

Ukraina: Walasek 13 (2, 3, 2, 3, 3), Mielniczuk 9 (0, 2, 2, 2, 3), Kobrin 7 (1, 1, 2, 3, u), Łysak 3 (-, 1, 0, 1, 1), Kołdij 2 (1, 1, -, -, 0), Mostowik 1 (d, -, 0, 1, 0), Poliuchowicz 0 (0, 0, 0, 0).