Sport.pl

Tomasz Gollob? "Fizycznie doskonały". Ale "możliwy koniec kariery"

Jak się sam nie uporasz ze sprzętem, nikt ci nie pomoże. Brudy pierze się w swoim gronie, a nie prosi o pomoc znajomych - o problemach Tomasza Golloba mówi Jerzy Kanclerz*
Przeczytaj też:

Zenon Plech: "Ostatni sezon Golloba? Wszystko do tego zmierza".



Filip Łazowy: Zna pan Tomasza Golloba od lat. Dlaczego w tym sezonie tak rozczarowuje?

Jerzy Kanclerz: Tomek po prostu nie może "dogadać się" ze sprzętem i nowym tłumikiem. To jest dla niego - na ten moment - czymś nie do przeskoczenia. Nie zapomniał, jak się jeździ. Wciąż też ma ogromną wolę wygrywania. Problem w tym, że to zbyt mało, jeśli sprzęt nie jedzie.

Gollob zawsze słynął z tego, że sam dłubie przy motocyklu, rozwiązuje problemy i radzi sobie w każdych warunkach. I teraz nagle się pogubił?

- Ma wiele motocykli. Ktoś napisał, że ma ponad 50 silników. To świadczy o tym, że próbuje, że szuka. Jednak nie potrafi poradzić sobie z nowym tłumikiem. Męczy się ostatnio strasznie i przykro na to patrzeć.

Może to kwestia wieku. Gollob do młodzieniaszków nie należy.

- Nie. Tomek mógłby spokojnie jeszcze pojeździć ze trzy, cztery lata. Fizycznie jest przygotowany doskonale. Powiem nawet więcej: pod tym względem jest lepszy niż Greg Hancock. Jednak on nie ma kłopotów sprzętowych. Wiem, jak przebiegają przygotowania Tomka do sezonu, co robi w jego trakcie. Niczego nie zaniedbał i trenuje więcej niż niejeden młody żużlowiec. Dlatego absolutnie nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że wiek jest przyczyną jego kłopotów. Nie w tym cały kłopot.

Nie wierzę w to, że tłumiki to nagle jedyny powód. Zmiany dotknęły wszystkich, a tylko Gollob nagle notuje tak wyraźny regres.

- Spodziewałem się, że Gollob szybciej sobie z tym wszystkim poradzi. Czasem miewał przebłyski, ale to za mało. Inni też mieli kłopot z tłumikami, ale sobie poradzili. Tomek jest sfrustrowany tym, co się z nim dzieje. Jeszcze bardziej chce - i jeszcze bardziej mu nie wychodzi. Nie ma też sensu doszukiwać się jakiegoś drugiego dna. Gollob ma kłopot z dopasowaniem sprzętu do nowego tłumika. Nic więcej. Tylko że to wszystko trwa zdecydowanie za długo.

W Unibaksie Toruń ma obok Chrisa Holdera, Darcy'ego Warda i Emila Sajfutdinowa. Nie może liczyć na ich pomoc, wskazówki?

- Łatwo powiedzieć. W żużlu jest tak, że jak się sam nie uporasz ze sprzętem, nikt ci nie pomoże. Podobnie jak w małżeństwie. Wszystkie brudy pierze się w swoim wąskim gronie, a nie prosi o pomoc znajomych czy przyjaciół. To niczego dobrego nie przyniesie.

Gollob mówi w wywiadach, że liczy na powrót tłumika przelotowego w kolejnym sezonie. Wtedy znów będzie szybki?

- Na 100 procent. Stare tłumiki bardzo mu odpowiadały. Dlatego jeśli w Enea Ekstralidze zostaną dopuszczone tłumiki tworzone przez Leszka Demskiego, Gollob może odetchnąć. Wtedy spokojnie jeszcze kilka lat może pojeździć na wysokim, światowym poziomie.

A jeśli nie?

- Możliwy jest koniec kariery. Choć nie do końca wierzę w to, że Tomek w ten sposób chciałby zejść ze sceny.

Dlaczego?

- Jest zbyt ambitny. Po sezonie będzie pewnie nad tym myślał. Teraz jest jeszcze za wcześnie.

Kibice w Toruniu domagają się odsunięcia Golloba od składu.

- Póki jest jeszcze szansa na awans do fazy play-off, a oceniam ją na 5-10 procent, Tomek powinien jechać bez względu na wszystko. W każdej chwili może się przełamać. Jednak jeśli tylko Unibax straci szansę na walkę o medale, faktycznie lepiej wycofać Golloba ze składu. Działacze z Torunia wielkiego manewru nie mają. Jego miejsce zapewne zająłby Oskar Ajtner-Gollob, który coraz lepiej radzi sobie w zawodach młodzieżowych. Nie wiem jaki jest status Karola Ząbika i czy byłby gotowy do jazdy. Póki jest szansa na czwarte miejsce, trzeba stawiać na Golloba.

Nie tak miał wyglądać sezon w wykonaniu Unibaksu.

- Jasne, że nie. Oczekiwania były inne, znacznie większe. Ja sam byłem przekonany, że drużyna z Torunia awansuje do fazy play-off. Jednak ujemne punkty i bardzo słaba jazda na wyjeździe sprawiły, że ten cel mocno się oddalił. Trzeba jednak wziąć pod uwagę kilka czynników. Niemal każdy zawodnik był po poważnej kontuzji. Na dodatek w tym sezonie pech toruńskiej drużyny też nie opuszcza. Jeśli chodzi o Golloba, to uważam, że on wciąż odczuwa skutki urazu z poprzedniego sezonu. Na pewno ten rok można uznać za stracony. Jednak praktycznie każdy zawodnik miał słabszy sezon w swojej karierze. Czy to Tony Rickardsson, czy też Jason Crump. Teraz padło na Golloba, ale jestem przekonany, że on ostatniego słowa nie powiedział.



* Jerzy Kanclerz - były dyrektor i członek zarządu Polonii Bydgoszcz, jeden z najbliższych przyjaciół Tomasza Golloba; zasłynął z tego, że oglądał na żywo wszystkie w historii turnieje cyklu Grand Prix.



ZOBACZ: Wyjątkowe zdjęcia Golloba z dalekiej przeszłości [GALERIA]

Więcej o: