Jak Unibax pogodzi menedżera i trenera? Kryjom ma nowe obowiązki

Żużlowcy z Torunia po zwycięstwie 47:43 w Częstochowie wciąż liczą się w walce o awans do fazy play-off. Menedżer drużyny Sławomir Kryjom nie ukrywa, że dla zespołu była to bardzo ważna wygrana


Filip Łazowy: Zwycięstwo pod Jasną Górą było pierwszym na obcym torze. Unibax wreszcie się przełamał...

Sławomir Kryjom: Nie będę ukrywał, że wygrana jest dla nas bardzo cenna. Zwycięstwo podbudowało nas także psychicznie. Zespół spisuje się coraz lepiej i forma idzie w górę. To jeszcze nie jest to, na co nas stać, ale wszystko zmierza w dobrym kierunku. Wciąż liczymy się w walce o play-off.

W Częstochowie wynik trzymali Darcy Ward i Adrian Miedziński...

- Darcy pojechał fantastycznie. Był bohaterem w naszym zespole. Australijczyk czuje się bardzo dobrze i widać to od razu na torze. Natomiast Adrian od kilkunastu dni sygnalizował, że jego forma idzie w górę. Nas tylko to cieszy. W Częstochowie pojechał świetne zawody. Dodałbym jeszcze cenne dwa wygrane biegi przez Pawła Przedpełskiego. Najważniejsze jest jednak zwycięstwo całego zespołu.

Wygrana cieszy, ale postawa Chrisa Holdera i Tomasza Golloba mocno niepokoi...

- Odnośnie Chrisa, to był bardzo zły po meczu. Kompletnie mu te zawody nie wyszły. Najpierw pojechał słabo, potem w biegu z Griszą Łagutą jego motocykl stanął "dęba" i niewiele brakowało aby wylądował poza torem. Potem mu pękła przednia opona, co w żużlu należy do rzadkości. Dopiero w ostatnim biegu pokazał klasę. Holder był przybity po swoim występie. On żyje wynikami zespołu. Dałby się pokroić za Unibax. Pojechał słabiej, bo był też przemęczony. Ostatnie dwa tygodnie to nieustanne starty. Do meczu z Fogo Unią Leszno ma dużo wolnego i to mu pomoże. Odnośnie Tomka Golloba to winę bierzemy ze Stanisławem Chomskim na siebie. Proszę o rozgrzeszenie tego zawodnika. W ostatnim jego biegu plan był taki, że albo wygrywamy 5:1, albo 3:3. Gollob na pewno by wyprzedził jednego rywala, ale pierwszy jechał wtedy Ward. Dlatego Tomek odpuścił. To sprawiło, że gospodarze w kolejnym biegu nie mogli zastosować rezerwy taktycznej. Według programu jechał wtedy Rafał Malczewski i nie mógł zostać zastąpiony przez dobrze dysponowanego w tym meczu Artura Czaję. Ten bieg wygraliśmy podwójnie, także taktyka przyniosła oczekiwany skutek.

Przed Unibaksem teraz dwumecz z Fogo Unią Leszno. To główny rywal do miejsca w czołowej czwórce.

- Nie do końca się z tym zgodzę. Speedway Ekstraliga jest bardzo wyrównana i kilka drużyn ma szanse na awans do play-off. Oczywiście, mecze z zespołem z Leszna będą bardzo ważne. Gdyby dwa razy udało się pokonać ten zespół, to byłoby znakomicie.

Jaki jest podział obowiązków w klubie po zatrudnieniu Stanisława Chomskiego?

- Jest jasny i klarowny. Stanisław odpowiada za dobór zawodników do meczu i wszystko, co dzieje się w jego trakcie. On decyduje o zmianach czy też ewentualnych rezerwach. Gdyby było inaczej, to zatrudnianie takiego fachowca byłoby pozbawione sensu. Ja ze względu na karę nałożoną przez komisję orzekającą w Speedway Ekstralidze podczas meczów nie mogę przebywać w parkingu. Rzeczywistość pokazała, że praca na odległość czy też z ukrycia nie ma sensu. Dlatego ja przejąłem inne obowiązki w klubie. Zajmuję się logistyką zawodników zagranicznych, do tego zajmują się także organizacją turnieju Grand Prix w Toruniu. Stanisław to człowiek z ogromna wiedzą i autorytetem. Świetnie zaaklimatyzował się z drużynie. My między sobą też dogadujemy się doskonale.