Wstydliwe medale Unibaksu, czyli pokaz dla wybranych

PR-owa polityka toruńskiego klubu jest co najmniej dziwna.
W medialnej ciszy, w towarzystwie tylko wybranych - i co ważne, zapewne niebudzących kontrowersji - gości, bez zwykłych (a przecież jakże ważnych!) kibiców. Tak Unibax wręczył swoim zawodnikom i trenerom srebrne medale za ubiegłoroczne wicemistrzostwo Polski. Zapewne pozostałoby to tajemnicą poliszynela - brak o tym nawet informacji w klubowym serwisie internetowym - gdyby nie wzmianka na klubowym profilu na Facebooku. Nawet tam o medalach ani słowa. Widać jedynie na kilku zdjęciach moment ich wręczania.

Sprawa jest symboliczna, ale ważna - pokazuje bowiem, kto jest dla Unibaksu priorytetem. Medale wręczono podczas zakończenia sezonu dla sponsorów. Firm, przyjaciół, towarzystwa znajomych. Świetnie, że Unibax ich docenia. Jednak docenić powinien również i kibiców - choćby za to, że najwyraźniej wybaczyli klubowi skandaliczną i żenującą rejtradę z finału Enea Ekstraligi w Zielonej Górze. A wydaje się, że wybaczyli, bo karnety na nowy sezon sprzedają się świetnie (bardzo słusznie zauważa w komentarzu w "Nowościach" Sławomir Pawenta, iż gdy przychodzi do ich sprzedaży, informacje z klubu płyną szerokim strumieniem - do czasu, aż kibic gotówkę zostawi w kasie).

Unibax - patrząc na klub od strony sportowo-organizacyjnej - jest na tle ligowej mizerii świetny (za wyjątkiem koszmarnej decyzji rady nadzorczej z września ub. roku). Zapewnia pieniądze, wypłaca je na czas, dba o sponsorów, angażuje się - niczym kluby koszykarskie w akcję NBA Cares - w akcje charytatywne. Jest, kiedy chce, widoczny, pomysłowy. Ma ludzi zaangażowanych w to, co robią, świetnie porusza się w niełatwym żużlowym środowisku. I dlatego trudno zrozumieć, dlaczego pozwala na takie wizerunkowe porażki, jak wręczenie medali bez rozgłosu, jakby wstydząc się tego, co zrobił. Jeśli linia obrony jest taka, iż srebro to efekt pracy przez cały sezon - trzeba być konsekwentnym. I nie traktować tych medali jak zła koniecznego. A Unibax tak je potraktował: najpierw nikt z klubu nie chciał ich odebrać jeszcze w Zielonej Górze, później nie było chętnego na zrobienie tego podczas gali w Warszawie. Medale do Torunia przywieziono niejako w sekrecie - a na dodatek oficjalnie powinien je wręczyć przedstawiciel Enea Ekstraligi lub Polskiego Związku Motorowego. To najbardziej wstydliwie przyznane medale w historii toruńskiego klubu.

Przed rokiem Unibax pokazał na czym polega zaprzeczenie mądrej polityki PR-owej podpisując kontrakt z Tomaszem Gollobem w towarzystwie dwóch, trzech partnerskich - i niszowych - mediów. Teraz podjął równie irracjonalną decyzję.

Unibax z roku na rok przechodzi na coraz wyższy poziom sportowy, ale PR, marketing i wyczucie chwili ciągle kuleje. W ten sposób nie uda się zbudować ani wielkiego klubu, ani wyjątkowej ligi.

Polecamy: Falubaz kusi Sajfutdinowa. Zagłosuj: wybierze Toruń czy Zieloną Górę?



Wręczenie medali bez rozgłosu to: