Sport.pl

Hancock, Pedersen, Sajfutdinow. Kogo ma wybrać Unibax? [SONDAŻ]

Grono tych, którzy potencjalnie mogliby wzmocnić Unibax, topnieje.
Wybór dla toruńskiego klubu praktycznie ogranicza się do kilku nazwisk.

Najgłośniejszym dotychczas było zielonogórzanina - Patryka Dudka. Młodzieżowy mistrz świata uzgodnił w Toruniu szczegóły umowy, ale Falubaz ciągle jest w grze o jego podpis. W Zielonej Górze mówi się nawet, że Dudkowi teraz bliżej do pozostania w klubie, niż rozstania z nim.

Gdyby Dudek ostatecznie wybrał ofertę Falubazu, Unibax postawi na inne znane nazwisko.

Jest zainteresowany wyłącznie tymi, którzy mogliby wnieść do drużyny coś więcej niż przeciętność, więc żużlowcy spoza cyklu Grand Prix są raczej z góry skazani na porażkę - wyjątkiem mógłby być Artiom Łaguta, którego w GP nie ma, a na polskich torach jest w ścisłej czołówce. Choć jego nazwisko przewijało się w spekulacjach, szans na angaż w Toruniu nie ma.

Priorytetem był Tai Woffinden, który pasowałby do Unibaksu z kilku powodów - choćby z ekscentrycznego sposobu bycia i agresywnego stylu jazdy jak Chris Holder i Darcy Ward. Mistrz świata miałby być też spełnieniem planów klubu, który sięgać chce po żużlowców z uznanymi nazwiskami.

Woffinden wybrał wrocławską Spartę. Inny z potencjalnych kandydatów, brązowy medalista GP Niels Kristian Iversen - Stal Gorzów. Niebędący w cyklu, ale także pasujący do koncepcji klubu Michael Jepsen Jensen podpisał trzyletni kontrakt z Włókniarzem Częstochowa.

Efekt: Unibax praktycznie ma bardzo ograniczony wybór, jeśli szuka znanych nazwisk. Wolni na rynku pozostają tylko Nicki Pedersen, Greg Hancock, Emil Sajfutdinow i postacie drugiego żużlowego planu - Fredrik Lindgren, Martin Vaculik, Antonio Lindbaeck.

Każdym z drugiego tercetu Unibax na stadion tłumów nie przyciągnie, choć np. Lindbaeck na Motoarenie potrafił zadziwiać i wynikami, i szybkością. W grę wchodzą jednak jeszcze tylko trzy pierwsze nazwiska. O ile Duńczyk i Rosjanin mają swoje słabsze strony, Hancock wydaje się być bez wad.

Pedersen to żużlowiec drogi, ale nie to dla Unibaksu byłoby największym problemem, choć pierwsze oczekiwania finansowe były nie do zaakceptowania. Kłopot w tym, że - choć wyniki indywidualne ma wybitne (kolejno: rok, miejsce w rankingu, średnia):





200812,77
200932,42
201032,44
201172,16
201212,60


- nie zapewnia wcale mistrzostwa Polski. Przeciwnie - ostatnie lata to dla niego raczej w kraju walka o utrzymanie. Na Motoarenie nigdy nie zachwycał, a nakłada się na to też jego charakter. Na torze nie współpracuje, ogranicza się tylko do zadbania o własne żużlowe interesy. Relacje między nim a Chrisem Holderem czy Darcy Wardem są raczej dalekie od przyjacielskich - przypomina o tym sytuacja z 2012 r., kiedy Duńczyk i Australijczyk starli się podczas turnieju Grand Prix w Toruniu.

Wątpliwości nie brak również w przypadku Sajfutdinowa. Kontrowersji - jako człowiek - nie budzi. Przeciwnie - w środowisku uważany jest za zawodnika walczącego ostro, ale niełamiącego przepisów. Nie było w jego karierze skandali, a jedynie zastrzeżenia - chociażby do tego, jak w tym sezonie prezentował się w niektórych meczach Włókniarza. Znaki zapytania to w kontekście przyszłego roku jego zdrowie - po wypadku na torze w Toruniu wrócił do treningów, ale kontrakt z nim tak czy inaczej to niewielkie, ale ryzyko. Unibax ma też niemiłe doświadczenia z przeszłości, kiedy bardzo zaangażował się w kontrakt z Sajfutdinowem. Wtedy Rosjanin - wraz ze swoimi doradcami - mieli w ostatniej chwili zrezygnować z oferty, choć każdy jej detal był uzgodniony. A że członkowie rady nadzorczej klubu należą do osób pamiętliwych, o grzechach z przeszłości Sajfutdinowa nie zapomną.

W tym kontekście ciekawie dla Unibaksu - pod warunkiem, że koniecznie będzie chciał zatrudnić znanego żużlowca z GP - wygląda kandydatura Hancocka. Amerykanin nie jest już typem zawodnika, który regularnie będzie dostarczał niemal komplety punktów, ale nie to jest torunianom potrzebne. Przy zestawieniu Holdera, Warda, Adriana Miedzińskiego i Tomasza Golloba, Unibax szukać powinien raczej żużlowca stabilnego i akceptującego np. swoje przeciętne wyniki dla dobra drużyny. Hancock, 19. żużlowiec ub. sezonu, nie ma mentalności Pedersena gotowego walczyć z własnym partnerem z drużyny. Nie ma też obaw o jego fizyczne przygotowanie do sezonu, co budzi obawy w przypadku Sajfutdinowa. Ważna w przypadku Amerykanina jest stabilizacja - niezależnie od tego, czy startuje na własnym, czy też obcym torze, osiąga wyniki na podobnym poziomie. W ub. sezonie różniły się one o 0,12 pkt na bieg. Na wyjazdach średnia Hancocka była wyższa niż np. w przypadku Miedzińskiego czy Golloba. Zwolennikami Amerykanina - towarzyskiego, powszechnie cenionego i niebudzącego kontrowersji - są Holder i Ward.

Kto z tego tercetu najlepiej pasowałby do Unibaksu?