Sport.pl

Ekspert o Unibaksie: - Punkty i pieniądze zmniejszone o połowę

Unibax i upadłość? To linia obrony, bardzo skuteczna zarazem - mówi o przyszłości toruńskiego klubu żużlowego Krzysztof Cegielski, żużlowy ekspert stacji nSport. Twierdzi, że polska liga nie może pozwolić sobie na to, by zabrakło w niej Unibaksu.
Filip Łazowy: 2,4 mln zł kary - a w praktyce, po doliczeniu wszystkich kosztów ok. 4 mln - i 12 ujemnych punktów dla Unibaksu to zasłużone czy zbyt surowe sankcje ze strony Komisji Orzekającej Ligi?

Krzysztof Cegielski: Emocje trochę opadły i można spokojnie podejść do całego tematu. Kary są bardzo surowe, ale jak najbardziej zasłużone. Teraz kolejny klub porządnie się zastanowi, zanim zrezygnuje z jazdy.

Walkower walkowerowi nie równy. Przecież kiedyś Sparta Betard Wrocław odmówiła jazdy w play-off w Toruniu, bo klub stwierdził, że nie ma żadnych szans. W tym roku żużlowcy PGE Marmy Rzeszów nie wyjechali na tor w Lesznie i też ich praktycznie żadna kara nie spotkała.

- Ma pan trochę rację. Ale to, moim zdaniem, były inne przypadki. Żużlowcy z Rzeszowa nie chcieli wyjechać na tor, bo ich zdaniem był niebezpieczny. Jak się okazało później - nadawał się do jazdy. Dlatego moim zdaniem wielkim błędem były kary dla tej drużyny. Były zdecydowanie za niskie. Gdyby wtedy surowo potraktowano ekipę PGE Marmy, prawdopodobnie Unibax by nie zrezygnował z walki.

Toruński klub odwołał się od decyzji KOL. Co może wywalczyć?

- To było do przewidzenia. Tak samo można wywnioskować, że kara będzie niższa po odwołaniu. Trybunał Polskiego Związku Motorowego z reguły zaniża wszystkie zobowiązania. Przypuszczam, że zarówno ujemne punkty, jak i kara finansowa zostaną złagodzone o połowę. Ale to moje gdybanie. Im dłużej to będzie trwało, tym lepiej dla Unibaksu.

Torunianie twierdzą, że jeśli wyroki nie będą mniejsze, klub ogłosi upadłość.

- Moim zdaniem to linia obrony, bardzo skuteczna zarazem. Nikomu w środowisku żużlowym nie zależy na tym, aby żużel w Toruniu umarł. To byłby duży cios dla całej tej dyscypliny. Ja mam nadzieję, że kara będzie mniejsza, a klub zapłaci.

Jak oceniać karę dla menedżera Sławomira Kryjoma? To dwa lata zawieszenia.

- Wykonywał tylko polecenia rady nadzorczej, podobnie jak zawodnicy. Oni nie zostali ukarani, ale Sławek Kryjom - już tak. Żużlowcy, kiedy byli przesłuchiwani, mówili, że chcieli jechać, ale musieli się podporządkować odgórnej decyzji. Komisja to zrozumiała. Sławek wykonał polecenie i za to zapłacił wysoką cenę. Może, gdyby wszyscy działacze przyznali się do błędu i przeprosili, kara byłaby zupełnie inna.

Zawodników Unibaksu czekają teraz bardzo nerwowe wakacje.

- Nie do końca. Rozmawiałem z kilkoma zawodnikami z Torunia. Na początku byli przestraszeni całą tą sytuacją. Nie wiedzieli, co będzie dalej. Groziła im nawet roczna dyskwalifikacja. Teraz muszą czekać na decyzje w klubie. W najgorszym razie mogą szukać nowych pracodawców, z czym nie mieliby większych problemów. Ale nie sądzę, aby doszło do takiej sytuacji.