Unibax bankrutem? "Bez odwołania spółka będzie w stanie upadłości"

Przyszłość toruńskiego żużla jest pod coraz większym znakiem zapytania.
Unibax, po wyroku Komisji Orzekającej Ligi ma do listopada czas na odwołanie się od decyzji prawników. To praktycznie przesądzone. Kluczowe, co zrobi w tej sytuacji trybunał Polskiego Związku Motorowego. Unibax wprost pokazuje scenariusz na przyszłość - jeśli surowe kary nie zostaną znacznie zmniejszone, klub zostanie zlikwidowany.

Tak zapowiada kierujący nim Mateusz Kurzawski. Prezes klubu po ogłoszeniu kar stwierdził m.in., że łączną karę dla Unibaksu szacuje na aż 4 mln zł.

Składa się na to 2,4 mln kar ogłoszonych formalnie, ale i doliczenie do nich kosztów organizacji trzech spotkań ligowych praktycznie bez dochodów - bilety na nie mają kosztować maksymalnie 1 zł. Według Kurzawskiego nie ma w Polsce klubu, który jest w stanie podołać takim wydatkom. Zapowiedział też, że wyliczone przez niego 4 mln to więcej niż przychody klubu, co przełożyłoby się na bankructwo Unibaksu.

Kurzawski ogłosił już, że jeśli odwołanie się nie uda, a wyrok na Unibax zostanie prawomocny, w ciągu dwóch tygodni klub zostanie postawiony w stan upadłości. Formalnie jednak, ponieważ kary nałożone na Unibax nie są typowymi wierzytelnościami, klub może ich nie zapłacić. Nie grozi mi wtedy nic poza utratą licencji i wyrzuceniem z ligi.

Likwidacja Unibaksu to rozwiązanie, które nie odpowiada nikomu.

Unibax - niezależnie od skandalu - był jednym z motorów napędowych ligi pod względem popularności. Jego mecze były popularne w stacji nSport, na trybunach Motoareny w drugiej połowie sezonu bywało po kilkanaście tysięcy kibiców. Upadek klubu byłby też ciosem dla Torunia: miasto zostałoby z wybudowanym za niemal 100 mln zł stadionem żużlowym, który byłby praktycznie nieużywany. Czarny dla Unibaksu scenariusz nie jest na rękę nawet Falubazowi Zielona Góra. Ten chce w odrębnym postępowaniu walczyć o odszkodowania za nierozegrany finał ligi. Upadłość klubu w Toruniu utrudniłaby te procedury. A to fatalne rozwiązanie dla Falubazu, który potrzebuje pieniędzy jak najszybciej, by spłacić wynagrodzenia swoich zawodników. A to nawet ok. miliona złotych.

Przegląd Sportowy, powołując się na anonimowe źródło w klubie, twierdzi, że Unibax jeszcze przed wyrokiem zaakceptował pewną skalę wydatków. Gdyby miałby zapłacić tylko karę za walkower, odszkodowanie dla Falubazu - nie odwoływałby się. Miałby zgodzić nawet na punkty ujemne - jednak nie aż 12, a sześć.

W środowisku żużlowców już krąży wersja, według której Unibax - w razie braku licencji - zapewni swoim zawodnikom miękkie lądowanie. Mieliby trafić do klubów z Wrocławia i Gdańska. Spokojny o przyszłość miałby też być Sławomir Kryjom - menedżer, który dobrowolnie poddał się karze przed KOL. Choć stracił licencję Polskiego Związku Motorowego i przez rok nie ma prawa nawet wchodzić do parku maszyn, w Unibaksie - pod warunkiem że ten będzie nadal w lidze - pracowałby jako doradca.

Jak potoczy się historia skandalu i Unibaksu?