Celebryci oczarowani toruńskim Grand Prix. Jak wy je oceniacie?

Toruń pokazał, na czym polega wysokiej jakości żużel. Grand Prix przyciągnęło tłumy. W sobotni wieczór był sensacyjny triumf lidera Unibaksu Adriana Miedzińskiego i koronacja nowego mistrza - Taia Woffindena.
W Toruniu przeszedł on do historii. Jako 23-latek został najmłodszym mistrzem świata. Kiedy miał pewność, że złota nikt już mu nie odbierze, symbolicznie wskazał palcem w niebo. Tak oddał cześć zmarłemu ojcu, który nie doczekał mistrzostwa dla syna.

Przed turniejem praktycznie tylko kataklizm mógłby Woffindena zepchnąć z pierwszej pozycji w cyklu - dlatego w Toruniu było rekordowo wielu Brytyjczyków. Żużel w Anglii przeżywa kryzys, liga ma problemy, ale triumf ekscentrycznego żużlowca może to zmienić. Brytyjczycy na trybunach Motoareny zachowywali się tak, jak Polacy w 2010 r., gdy turniej wygrywał Tomasz Gollob: wpadali w euforię, ściskali się, machali flagami i eksponowali z dumą transparenty adresowane właśnie do swojego idola.

A ten budził ogromne zainteresowanie nie tylko ze względu na triumf. To teraz transferowy cel nr 1 Unibaksu. Toruński klub nie musi się już w przyszłym sezonie liczyć z ograniczeniami tzw. Kalkulowanej Średniej Meczowej, więc jest w stanie zbudować skład marzeń. A w nim jest już miejsce dla Woffindena. Ten jest zaprzyjaźniony z innymi asami toruńskiego zespołu. Darcy Ward był jednym z pierwszych, którzy Woffindenowi pogratulowali mistrzostwa świata jeszcze na torze, po jego zwycięskim wyścigu. Później zrobił to Chris Holder - kontuzjowany, poruszający się o kulach, ale zapewniający, że już w marcu zaczyna żużlowe treningi przed nowym sezonem. Ci, którzy widzieli go, jak świetnie bawił się w jednym z toruńskich lokali przed GP, są pewni, że na motocykl Holder wsiądzie szybko. Możliwe, że w Unibaksie już w towarzystwie tego, który odebrał mu mistrzostwo świata. - Złoto dedykuję tacie. I jednocześnie zdaję sobie sprawę, że jego zdobycie jest łatwiejsze niż obrona. W przyszłym roku czeka mnie trudniejsze zadanie - walka z nieobecnymi. Mam nadzieję, że Holder, Tomasz Gollob, Emil Sajfutdinow będą w GP już w pełni sił - mówił po sukcesie Woffinden.

Czwarte Grand Prix w historii Torunia było bliskie ideału. Tym razem, w przeciwieństwie do ub. roku, organizatorzy nie musieli obawiać się ulewy, więc tor przygotowano tak, że nie brakowało na nim walki. - Ten obiekt, ten tor, dostarczają niesamowitych emocji. Oby wszędzie Grand Prix było takie jak w Toruniu - mówił wyraźnie oczarowany warunkami Motoareny rajdowiec Krzysztof Hołowczyc. Na trybunach nie brakowało celebrytów. Do Torunia na zawody przyjechali politycy - senator Andrzej Person stwierdził, że to jedna z najlepszych sportowych imprez roku w Polsce - i gwiazdy telewizji. - Patrząc na żużel w tym miejscu, można go pokochać - mówiła przed kamerami nSport Omena Mensah, pierwszy raz oglądająca zawody GP modelka znana ze stacji TVN.

Na turniej w Toruniu przyjechali też byli mistrzowie świata. Mark Loram, kiedyś żużlowiec Apatora, z podziwem kiwał głową, oglądając to, co dzieje się na torze. Największe wrażenie Toruń zrobił na Brusie Penhallu, mistrzu świata sprzed ponad trzydziestu lat. - Byłem w Polsce ostatni raz na początku lat 80. To zupełnie inny kraj, zupełnie inne miejsce. Nigdy bym nie pomyślał, że można tu postawić taki obiekt jak ten, na którym w Toruniu ścigają się teraz żużlowcy - mówił Amerykanin.

Grand Prix na żużlu w 2013 r. było...