Unibax zrezygnował z finału ligi żużla! Skandal, sytuacja bez precedensu

Stelmet Falubaz Zielona Góra zużlowym mistrzem Polski! Unibax Toruń zrezygnował z walki, bo nie ma w składzie Tomasza Golloba. Czy torunianie zostaną surowo ukarani przez ligę i telewizję?
W żużlowym środowisku już mówi się o skandalu, jakiego jeszcze nie było. Wokół sprawy jest goręcej nawet bardziej, niż w przypadku historii sprzed kilku lat, gdy sędzia meczu w Toruniu źle policzył punkty zawodników i - błędnie - zdecydował się na ogłoszenie walkowera.

Finał polskiej Enea Ekstraligi w 2013 r. - rozgrywek uznawanych za najlepsze na świecie - kończy się w przedziwnych okolicznościach. Na godzinę przed rozpoczęciem spotkania Unibax Toruń zrezygnował z walki.

Choć stacja nSport zapowiadając finał twierdziła, że Unibax to zespół "który nigdy nie odpuści", torunianie odpuścili. I rozwścieczyli - i Zieloną Górę, i żużlowy światek, i własnych, zawiedzionych kibiców. Do Zielonej Góry wybrało się kilkuset szalikowców, którzy sami zdobyli na ten mecz bilety -Unibax nie miał zamiaru im w tym pomóc . Na telewizyjny hit liczył nSport i TVN Turbo - wcześniejszy pojedynek Unibaksu i Falubazu był hitem ramówki .

Rewanż zapowiadał się świetnie nawet mimo, że torunianie w niedzielnym finale mieli wystartować bez mistrza świata Chrisa Holdera, za którego miało być stosowane tzw. zastępstwo zawodnika (jest kontuzjowany), i bez Tomasza Golloba.

On w sobotę z kolei doznał poważnego urazu podczas sobotniego Grand Prix w Sztokholmie. Po upadku na tor - media określają, że był w jego trakcie bezwładny jak szmaciana lalka - miał, jak początkowo sądzono, naruszyć siódmy kręg w kręgosłupie i z góry było wiadomo, że nie wystąpi w finale ekstraligi. O motocykl Golloba zahaczył w GP Tai Woffinden. Polak uderzył głową o tor i doznał wstrząśnienia mózgu - kolejnego w ostatnich tygodniach. Rano w niedzielę w szpitalu przeszedł badania kręgosłupa. W niedzielę po południu Władysław Gollob, ojciec Tomasza, stwierdził, że synowi nic się nie stało, a jest jedynie potłuczony. Do Polski oczywiście przylecieć nie mógł. Finał miał odbyć się bez Golloba - lidera torunian.

Tak wyglądał wypadek Golloba i Woffindena.



Czy to brak Golloba zaważył na kontrowersyjnej decyzji Unibaksu?

Mecz Stelmet Falubaz - Unibax teoretycznie miał rozpocząć się w niedzielę o 18.45. Skład torunian byłby przedziwny - opierałby się praktycznie na trzech zawodnikach. Stąd w otoczeniu Unibaksu mówiono o bezsensownym finale - torunianie nie mieliby w nim raczej szans na sukces. Mimo to, w Toruniu oczekiwano od drużyny przynajmniej walki. Tuż po kontuzji Golloba menedżer torunian Sławomir Kryjom zapowiadał m.in., że Unibax jedzie do Zielonej Góry, by "walczyć w każdym wyścigu".

Nie powalczył w żadnym.

Około godz. 14 menedżer Unibaksu Sławomir Kryjom... poinformował prezesa Falubazu Marka Jankowskiego, że jego zespół w finale nie wystartuje. Powodów Falubaz nie poznał. Zakłada jedynie, że chodzi o nieobecność Golloba.

O godz. 17.31 torunianie zdecydowali się wyjechać z Zielonej Góry. Dla Falubazu to szok - tym bardziej, że na stadionie jest kilkanaście tysięcy kibiców. - Pierwszy raz widzę taką sytuację - mówił przed kamerą TVN24 trener Falubazu Rafał Dobrucki. Od razu pojawiły się obawy o reakcję tłumu, który oczekiwał żużlowych emocji.

Przed g. 18 torunianie pojawiła się niepotwierdzona informacja, że torunianie jednak zawrócili. Nieoficjalnie mówi się o tym, że telewizja planująca transmisję finału, nc+, zagroziła klubowi nałożeniem ogromnej kary za rezygnację z jazdy w finale ligi. Chwilę później od osób związanych z Unibaksem można było usłyszeć jednak, że na mecz niezmiennie się nie wybierają.

O 18.17 pojawiła się nowa informacja - iż szef Polskiego Związku Motorowego Andrzej Witkowski zagroził Unibaksowi milionem zł kary oraz degradacją. Taką informację podał serwis Speedway Ekstraligi.

W stacji nSport o g. 18.38 szef ekstraligi, Wojciech Stępniewski - jeszcze w ub. roku prezes Unibaksu - stwierdził: - To nigdy nie powinno mieć miejsca. Cały sezon pracy legł w gruzach.

Kulisy sprawy zdradzał Jankowski: - O 14.30 dostałem telefon od Kryjoma z informacją: "Marek, może byśmy tego meczu nie jechali?". Odpowiedziałem mu, że jest osobą niekompetentną do takich rozmów. Do tego czasu nie dostaliśmy oficjalnego stanowiska klubu.

W oświadczeniu jest m.in. wątek o "braku zgody na przełożenie spotkania". Jankowski w nSport: - To decyzja jednego człowieka, właściciela Unibaksu Romana Karkosika, który dziś może obudził się w gorszym humorze.

Stępniewski: - Liga się podnosiła. Z wielu względów wyglądała coraz lepiej. Wzrost frekwencji, a dziś czerwona kartka. Co powiedzieć sponsorom? Mimo wszystko nie warto się od tej dyscypliny odwracać.

- Skandal, na wielką skalę - irytowała się przed kamerami fanka Falubazu, wokalistka, Urszula Dudziak. - Jestem pewna, że zawodnicy Unibaksu z pewnością chętnie by pojechali. Kto zadecydował o tym, że tego nie zrobią? - komentowała.

A czy starano się torunian przekonać? Jankowski twierdzi, że zawodnicy dostali polecenie z góry - mieli się spakować i wyjeżdżać. - To kompromitacja ze strony Karkosika. Nie udało się kupić mistrzostwa i jesteśmy tam gdzie jesteśmy - mówił Jankowski. Stępniewski: - Z mojej strony nie było rozmowy nakłaniającej z Karkosikiem. Wiem, że takie próby podejmował dziennikarz Tomasz Lis. - Panowie Karkosik, Kryjom i Kurzawski (Mateusz Kurzawski - prezes KST Unibax) powinni przestać zajmować się żużlem - oceniał Jankowski.

Falubaz już poinformował, że zwróci kibicom pieniądze za nierozegrany finał - to około 1 mln zł.

W serwisie torun.sport.pl jest już galeria zdjęć z kuriozalnej sytuacji w Zielonej Górze - tak Unibax odjeżdżał ze stadionu Falubazu .



Czy Unibax powinien zostać surowo ukarany? Czekamy na opinie. E-mail: redakcja@torun.agora.pl.

Czy Unibax powinien domagać się zmiany terminu meczu wobec kontuzji Golloba?