Unibax zaskoczy Zieloną Górę? Oto pięć powodów na "tak"

Zielona Góra już snuje plany na niedzielne święto po finale. Toruń jest spokojny - poza "psychozą", jak określił to menedżer, na punkcie kontuzji. Gdzie są szanse na złoto dla Unibaksu?
Raczej nie w wyniku. Rezultat pierwszego finału żużlowej Enea Ekstraligi, 46:43, dał więcej radości Falubazowi niż Unibaksowi. To jednak nic nie znaczy. Z niewielkiej porażki w półfinale cieszyli się też częstochowianie, ale na torze Włókniarza świętował już Unibax.



1. Rezerwy taktyczne

Unibax będzie w Zielonej Górze bronił trzypunktowej przewagi. Skromnej, ale i - paradoksalnie - znaczącej. Falubaz może odrobić straty zaledwie jednym podwójnym zwycięstwem, ale balansowanie na granicy czterech - sześciu punktów nic mu nie da. A o podwójny triumf w jakimkolwiek wyścigu łatwo nie będzie.

Kilka punktów to przewaga złudna, wątpliwa. Wystarcza jedno zrządzenie losu, by się jej pozbyć. A już półfinał w Częstochowie i niesamowity wręcz defekt Rune Holty w ostatnim biegu przeciw Unibaksowi pokazał, że detale mogą mieć ogromne znaczenie. By Falubaz był spokojny o wynik, musi mieć przewagę wyższą niż sześć punktów. A to woda na młyn dla Unibaksu.

Ma kwartet żużlowców, którzy są w stanie wystartować w meczu nawet i siedem razy - z niezłym skutkiem. Przykład to czerwcowy mecz w Lesznie - wtedy w składzie z Holderem, ale i z ZZ za Warda. Sytuacja była więc nieco podobna do dzisiejszej, choć oczywiście skład Unii jest słabszy od tego, jakim dysponuje Falubaz. Przez kilka lat na torze Unii Unibax zwykle był gromiony, ale latem praktycznie w czteroosobowym składzie wywalczył na arcytrudnym torze remis. Potrzebna była wtedy genialna jazda Przedpełskiego, który zdobył 16 punktów i wygrał cztery wyścigi oraz przeciętność Holdera (11 pkt. w siedmiu biegach, bez zwycięstwa), Miedzińskiego (7) oraz Golloba (9). Czy podobny układ - jeden imponujący formą lider - i tercet wsparcia jest niemożliwy w niedzielę? W Lesznie Unibax jeszcze po 10. wyścigu przegrywał różnicą dziesięciu punktów. Podobnie może być w finale - co jednak nie będzie oznaczało, że złoto i srebro już zostały rozdane.



2. Presja u gospodarzy

Będzie miała niebagatelne znaczenie. Unibax zazwyczaj musiał borykać się ze sporymi oczekiwaniami, ale w tym sezonie jest inaczej. Na ponad 20 spotkań w sezonie tylko w pięciu wystąpił w pełnym składzie. Jeśli zdobędzie mistrzostwo - będzie to sensacja. Jeśli finał przegra, nic się nie stanie. Klub do finału podchodzi z niespotykanym w przeszłości spokojem. Niczego nie może już stracić, za to jest w stanie wiele wygrać. W zupełnie innej sytuacji jest przed niedzielnym spotkaniem Falubaz. Niewykluczone, że rozstanie się ze swoim tytularnym sponsorem - firma Stelmet chce zaangażować się już tylko w zielonogórską koszykówkę. Ewentualna porażka może znacznie wpłynąć na negocjacje. Jeśli finał przegra, kibiców rozwścieczy. A na mecz chce przyciągnąć tłumy - dlatego w ekspresowym tempie walczył o oddanie jeszcze jednej, dodatkowo stawianej trybuny - i już zaplanował, jak będzie świętował zdobycie mistrzostwa Polski.



3. Możliwości zaskoczenia

Torunianie sprytnie ukrywają swój skład. Do tego oficjalnego zgłosili z nr. 2 juniora Pawła Wolendra, a pozycję nr 4 pozostawili wolną. Nie bez powodu. Dopiero w dniu meczu menedżer Sławomir Kryjom ustali, gdzie wpisać Chrisa Holdera i z automatu stosowane za niego tzw. zastępstwo zawodnika, a gdzie Kamila Brzozowskiego. To może być kluczowe dla meczu. Czy jest sens ustawiać jedną z armat już na pierwszy wyścig, w którym wystartuje praktycznie nieomylny w Zielonej Górze Jarosław Hampel? Dobrze rozpisany plan zmian za Holdera i ewentualnych rezerw taktycznych spowoduje, że w drugiej części spotkania praktycznie co bieg parę torunian tworzyć będą liderzy.



4. Twierdza? Niekoniecznie

Błędem jest zakładanie, że Zielona Góra to żużlowa warownia nie do zdobycia dla rywali. Menedżer Unibaksu Sławomir Kryjom zapowiada, że zespół jedzie na mecz z Falubazem nie po to, by bronić wyniku, lecz by zwyciężyć. Słusznie. Wiosną Unibax w Zielonej Górze wygrał - choć w dużej mierze dzięki kontuzji Andreasa Jonssona. Niewiele do zwycięstwa w tym sezonie zabrakło na wyjeździe również drużynie PGE Marmy Rzeszów. Zielonogórzanie są na swoim torze mocni, mogą liczyć na wsparcie drugiej linii drużyny - np. Krzysztofa Jabłońskiego - ale nie są nieosiągalni. Bliski perfekcji na swoim torze jest Hampel (śr. 2,75 na bieg), a Jonsson, Protasiewicz i Patryk Dudek mają wyniki podobne do siebie (ok. 2,1). Wystarczy, by w kilku startach zawiedli, a mecz będzie taki, jakiego chce Unibax - zbliżony do remisu.



5. Tor odpowiada liderom

W kwietniu Gollob w Zielonej Górze wywalczył 13 punktów (1, 3, 3, 3, 3), W ub. roku, dla Stali Gorzów, na torze Falubazu miał 12 i bonus (2, 3, 3, 1, 3), a później 9 (3, 3, 1, 1, 1). W 2011 imponował skutecznością - zaliczył 14 (3, 3, 3, 3, 2), a w play-off 11 (2, 1, 0, 2, 3, 3). Świetnie w Zielonej Górze czuje się też Ward. Mecz w kwietniu skończył z 12 (3, 2, 3, 2, 2) - przy czym dwa ostatnie biegi miał z bonusami. W 2012 na torze Falubazu zaliczył 9. Gorzej było przed trzema laty, kiedy w pięciu biegach w Zielonej Górze wywalczył ledwie dwa punkty. Jednak Ward z 2010, a z tegorocznej jesieni to dwaj różni żużlowcy.



Mecz w Zielonej Górze w niedzielę o godz. 18.45. Transmisja w nSport oraz TVN Turbo.