Tego jeszcze na żużlu nie było. Finał ligi bez kibiców gości!

To już przesądzone. W finale ligi żużlowej w Zielonej Górze będą wyłącznie sami kibice drużyny gospodarzy.
Stelmet Falubaz może więc w niedzielę liczyć na wsparcie kilkunastu tysięcy swoich kibiców. Unibax Toruń - na garstkę. Bez swojego sektora, upchniętych gdzieś między zielonogórzan.

- Bądźmy realistami. W finale, najważniejszym meczu sezonu, będziemy sami. Proszę pomyśleć - czy kibice z Torunia, nawet jeśli wejdą jakoś na stadion w Zielonej Górze, będą cokolwiek skandować siedząc w różnych miejscach stadionu i między gospodarzami? - retorycznie pyta osoba z otoczenia Unibaksu. Klub znalazł się w sytuacji, w jakiej jeszcze nie był żaden inny klub w Polsce.

Torunianie w niedzielę wygrali pierwszy finał Enea Ekstraligi 46:43. Na kilka dni przed rewanżem faworytem są zielonogórzanie, ale Unibax może ich zaskoczyć - w rundzie zasadniczej na torze Falubazu zwyciężył. Teraz nawet niska porażka może dać mu złoto. Dlatego finał jest ekscytujący. Transmisja telewizyjna z pierwszego spotkania pobiła rekord żużlowej oglądalności , po bilety w Toruniu ustawiały się wyjątkowe kolejki , a mecz na stadionie obejrzało 17,5 tys. kibiców. Wśród nich zielonogórzanie - mieli swój wydzielony sektor dla ok. 2 tys. osób.



W rewanżu w Zielonej Górze tak nie będzie. Sektor dla torunian nie powstanie. Powód prozaiczny - Unibax nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności za kibiców z Torunia, Falubaz widzi okazję do łatwego zarobku nawet ponad 100 tys. zł.

Przepisy są jednoznaczne. Gospodarz imprezy musi zapewnić 5-proc. powierzchni stadionu dla zorganizowanej grupy kibiców gości, ale jest warunek. To jego obowiązek, jednak tylko gdy drugi z klubów bierze - to słowo-klucz - odpowiedzialność za fanów.

A pod tym sformułowaniem kryje się sporo. Chociażby odpowiedzialność za ewentualne zniszczenia stadionu, karane przez ligę wyzwiska i odpalanie materiałów pirotechnicznych. Były już w tym sezonie przypadki, gdy właśnie kluby słono płaciły za kibiców. 2 tys. zł musiał do kasy ligi wpłacić Falubaz, dwa razy więcej - wrocławska Sparta. Kilka tysięcy złotych dla Unibaksu to kwota skromna, ale nie tylko o pieniądze w tym sporze chodzi.

Prezes torunian Mateusz Kurzawski nie chce brać odpowiedzialności za kibiców tłumacząc, że przez cały sezon tego nie robił i nigdy nie oczekiwał podobnego zachowania od konkurencyjnych klubów podczas spotkań na Motoarenie. - To zaskoczenie - mówi o oczekiwaniach zielonogórzan. - Będziemy jeszcze starali się rozmawiać z Falubazem na ten temat - deklaruje szef torunian.

Czy w przypadku takiego ultimatum ze strony zielonogórzan Unibax powinien ująć się za kibicami?

Ci są z nim na wojennej ścieżce. Od czasu kontraktu z bydgoszczaninem Tomaszem Gollobem szalikowcy bojkotują mecze na Motoarenie - zwykle grupy fanów gości zagłuszają bez problemu rodziny z dziećmi z Torunia. Wcześniej stowarzyszenie najzagorzalszych fanów prowadziło specyficzną politykę w swoim sektorze. Choć szalikowcy otrzymali od klubu miejsca w najlepszej poza trybuną części Motoareny (teoretycznie miejsce mógł wykupić na pierwszym łuku każdy; w praktyce - jak zapisano np. w nieoficjalnym statucie szalikowców - tolerowani byli tylko ci, którzy mieli na sobie rzeczy związane z KS Apator, a nie KST Unibax), konsekwentnie odmawiali dopingowania Unibaksu.

W tym sezonie zrzeszające ich stowarzyszenie "Krzyżacy" ogranicza się wyłącznie do kibicowania drużynie na wyjazdach. Mecz w Zielonej Górze miał być ukoronowaniem dopingu na obcych stadionach. Nie będzie, bo dla torunian na stadionie nie ma miejsca.

Sprawa ma jeszcze jedno dno - finansowe. Unibax na biletach dla torunian by nie zarobił. Falubaz tak - ale skromnie. Początkowo wejściówki, jak spekulowano, miały dla gości kosztować 20 zł. Ponieważ sektora torunian nie będzie, ich miejsca - a także te z miejsc buforowych, graniczących z "zielonogórskimi" - można sprzedać fanom Falubazu. Dla nich bilety na ostatni mecz sezonu kosztują już 55 zł. Dzięki temu, że Unibax za kibiców odpowiedzialności nie bierze, a Falubaz może ich miejsca sprzedać, klub z Zielonej Góry zarobi dodatkowe ponad 100 tys. zł.



Czy to, co zrobił w tej sytuacji Unibax, jest skandaliczne? Czekamy na opinie - opublikujemy je w serwisie Sport.pl. E-mail: redakcja@torun.agora.pl.

Który klub w tej sytuacji zachował się dziwniej?