Ostre żużlowe rady z Częstochowy: "Dojeżdżajcie do bandy!"

"Nie dajcie im się rozpędzić!".
Choć trener Włókniarza Częstochowa Grzegorz Dzikowski w trakcie - i już po - meczu półfinałowego w Toruniu z Unibaksem irytował się na styl jazdy torunian, stacja nSport obnażyła bezlitośnie sposób, w jaki sam prowadził drużynę. Doradzał zawodnikom dokładnie to, co w przypadku wypadku Emila Sajfutdinowa zrobił... Adrian Miedziński.

Torunianin w najbardziej kontrowersyjnym wyścigu meczu Unibax-Włókniarz nie zostawił miejsca przy bandzie dla atakującego go Sajfutdinowa. Rosjanin stracił równowagę. Upadł, złamał rękę w łokciu - choć Włókniarz tego nie potwierdza - a gdy już leżał na torze, przejechał po nim Kamil Brzozowski.



Sędzia Wojciech Grodzki wykluczył za ten wypadek właśnie Sajfutdinowa, co wzbudziło wielkie kontrowersje wśród częstochowian. Dzikowski zarzucał arbitrowi stronniczość, krytykował też torunian za nadmierną ostrość w akcjach na torze.

Ciekawostką w tym kontekście jest to, co Dzikowski mówił w parkingu. W swoim magazynie ligowym stacja nSport zaprezentowała nagrania tego, co działo się między biegami. W jednej z przerw Dzikowski mówi do swoich zawodników m.in. "Dojeżdżajcie do bandy, nie dajcie im się rozpędzać!".

Kto w półfinale w Toruniu jeździł ostrzej?