Sport.pl

Lekarze w Toruniu nie wiedzieli, czy żużlowiec złamał rękę, czy też nie

Żużlowy półfinał między Toruniem a Częstochową wychodzi poza granice sportu. To teraz bardziej pojedynek z pogranicza popisów kaskaderskich, w którym Unibax czuje się gorzej od rywali.
W sobotę torunianie wygrali 49:41, ale 8 punktów przewagi to niewiele - tym bardziej że na Motoarenie i układ meczu, i decyzje sędziego były dla nich wyjątkowo korzystne.

Choć pierwszy bieg torunianie przegrali - sensacyjnie - 1:5, później seria kolejnych zwycięstw dała im spore, kilkunastopunktowe prowadzenie. Sporo mogli jednak zawdzięczać decyzjom sędziego Wojciecha Grodzkiego, którego decyzje były - przynajmniej dla częstochowian - kontrowersyjne na tyle, że ostrych słów wobec arbitra nie szczędził menedżer Włókniarza Grzegorz Dzikowski.

Unibax skorzystał m.in. na opinii arbitra w sprawie rywalizacji juniorów. Paweł Przedpełski delikatnie - ale jednak - trafił na łuku Artura Czaję. Ten upadł. Grodzki uznał, że sam był sobie winny. - Mecz zaczął się fatalnie. Decyzja arbitra z drugiego biegu wprowadziła nerwową atmosferę - irytował się na Grodzkiego menedżer Włókniarza.

Później arbiter nie miał zamiaru choćby ostrzec za zbyt ostrą jazdę Grigorija Łaguty, który dla Włókniarza wykonywał mrówczą wręcz pracę blokując rywali, wciskając się ryzykownie w najmniejsze luki. Pędził tak, że trzeba było wyjątkowej odwagi - i umiejętności z pogranicza motocyklowej kaskaderki - by się z nim ścigać. Rosjanin swoimi akcjami na torze pokazał, że na Motoarenie wolno praktycznie wszystko.

Później uwierzył w to Adrian Miedziński. W połowie meczu zablokował Emila Sajfutdinowa właśnie w stylu Łaguty - ścinając tor jazdy w stronę bandy, nie zostawiając praktycznie miejsca dla rywala. Wcześniej Miedziński w takiej sytuacji zrezygnował z ataku. Sajfutdinow, jak przystało na ryzykanckich Rosjan, tego nie zrobił. Po manewrze Miedzińskiego zabrakło dla niego miejsca, stracił równowagę i leżąc na torze, wpadł wprost pod koła Kamila Brzozowskiego. Ten nie miał wyjścia: przejechał po Sajfutdinowie. Dla Rosjanina skończyło się to złamaniem ręki - sezon Sajfutdinowa się skończył, a w niedzielnym rewanżu Włókniarz zamiast niego skorzysta z tzw. zastępstwa zawodnika. Na dodatek szef Włókniarza Paweł Mizgalski w serwisie sportowefakty.pl stwierdził, że "lekarze w Toruniu nie potrafili powiedzieć , co dolega Emilowi - jedni twierdzili, że doszło do złamania, a drudzy, że tak się nie stało".

Rosjanin formą nie zachwycał, ale już jego partnerzy byli na Motoarenie w niezłej formie. Łaguta nie radził sobie jedynie z Tomaszem Gollobem. Rune Holta i Michael Jepsen Jensen wykonali swoje zadania. Niespodziewanie atutem Włókniarza okazali się juniorzy - właśnie punkty Adama Strzelca i Artura Czai były na wagę sukcesu w Toruniu. Bo w takich kategoriach rozpatrywano ledwie 8-punktową porażkę na Motoarenie.

Torunianie uradowani nie byli, bo obronić ten wynik w rewanżu będzie trudno. Tym bardziej że w składzie Unibaksu jest gigantyczna dziura z napisem "Ryan Sullivan".

Sobotni mecz dobitnie pokazał, jak wielkie znaczenie ma to, że Australijczyk - jeszcze rok temu król Motoareny - miał 10-miesięczną przerwę od żużla. To, że na swoich motocyklach był powolny - to jedno. To, że unikał walki na łokcie, nie był w stanie dynamicznie wchodzić w łuki - to drugie. Pierwszy raz odkąd Sullivan reprezentuje Toruń, kibice - a w sobotę było ich ponad 17 tysięcy! - widzieli, jak Australijczyk jest technicznie gorszy nawet od młodzieżowców. Pokonał jedynie Rafała Szombierskiego.

Gdyby Unibax zamiast niego korzystał z tzw. zastępstwa zawodnika, po dodatkowym starcie zaliczyliby perfekcyjny niczym maszyna Gollob, bliski perfekcji Przedpełski (10 punktów, trzy bonusy i aż cztery wyścigi z jego udziałem wygrane 5:1) oraz nieźli w sobotę Miedziński i Darcy Ward. Jeśli w takiej sytuacji Unibax wystawi Sullivana również w rewanżu - popełni błąd. Nie wiadomo jednak, czy Australijczyk podpisując kontrakt na końcówkę sezonu, nie zagwarantował sobie udziału w każdym meczu - niezależnie od formy.

- Prowadziliśmy już 14 punktami i nie możemy być zadowoleni z tego, że nam one pouciekały. Liczyliśmy na nieco większą przewagę - przyznał po meczu menedżer torunian Sławomir Kryjom.



Unibax - Włókniarz 49:41

Unibax: Miedziński 10 (0, 3, 3, 1, 3), Brzozowski 2 (1, 1), Ward 8 (2, 3, 1, 2, 0), Sullivan 1 (0, 1, 0, 0, 0), Gollob 15 (3, 3, 3, 3, 3), K. Pulczyński 3 (2, 1, 0), Przedpełski 10 (3, 2, 1, 2, 2)

Włókniarz: Łaguta 13 (3, 2, 2, 2, 3, 1), Szombierski 2 (2, 0, 0), Holta 7 (1, 2, 0, 1, 2, 1), Jensen 11 (3, 0, 1, 3, 2, 2), Sajfutdinow 1 (1, w), Czaja 6 (w, 2, 3, 0, 1), Strzelec 1 (1, 0),

Co sądzisz o decyzjach sędziego w meczu Unibax - Włókniarz?
Komentarze (2)
Lekarze w Toruniu nie wiedzieli, czy żużlowiec złamał rękę, czy też nie
Zaloguj się
  • tadek56

    Oceniono 4 razy 2

    DLACZEGO-P.trenerze w biegach nominowanych jechał słabiutki Saliwan a nie Przedpełski?????????????????

  • karolp13

    Oceniono 47 razy -23

    Mam nadzieję, że Miedziński za to chamstwo nie otrzyma dzikiej karty na turniej SGP w Toruniu. W jego miejsce powinien pojechać Paweł Przedpełski.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX