Sport.pl

Igor Griszczuk koszykarskiej legendzie Wrocławia mafią nie groził

Ale za to był niełatwym przeciwnikiem.
Przy okazji środowego meczu Pucharu Polski między Śląskiem Wrocław a Anwilem Włocławek szczególnie media z Dolnego Śląska sporo czasu poświęcają historii tych starć. Stosowana nawet jest nazwa "święta wojna" - dla podkreślenia wagi pojedynków.

Te przed laty były nadzwyczaj gorące - dziś to Anwil jest zdecydowanym faworytem meczu we Wrocławiu, co w "Gazecie Wrocławskiej" przyznaje sam prezes Śląska Maciej Zieliński. Były lider tej drużyny wspomina rywalizację z Igorem Griszczukiem, byłą gwiazdą Nobilesu i Anwilu. Ten miał w swoim życiorysie zawieszenie po tym, jak - według arbitrów - groził im białoruską mafią po jednym z meczów. Co na to Zieliński? "Mi nie groził, choć zdarzały się utarczki słowne, tak zwane trash-talkingi. Ale nie były to jakieś poważne słowa, bo my skupialiśmy się głównie na czynach" - mówi w "Gazecie Wrocławskiej" .