Kapelan żużlowców o sprawie Golloba: - Kibice, czas uleczy wasze rany

Tomasz Gollob reprezentujący Toruń? Nic dziwnego. Dziś sytuacja na żużlu wygląda tak, jakby na stole stało 20 dań. A ludzie i tak byliby głodni i niezadowoleni.
Tak o sensacyjnym transferze do Unibaksu mówi kapelan toruńskich żużlowców.



ROZMOWA Z ks. Piotrem Prusakiewiczem, kapelanem żużlowców



Filip Łazowy: Czas przedświąteczny sprzyja zazwyczaj refleksji, studzeniu emocji. A w Toruniu ciągle gorąco wokół transferu Golloba, który wywołał wielkie kontrowersje. To dobry ruch ze strony klubu?

Piotr Prusakiewicz: Wypada tylko zaakceptować działania właściciela klubu. To bardzo duże wzmocnienie dla drużyny. Gollob jest zawodnikiem z najwyższej światowej półki. W tym transferze nie ma ryzyka. To nie jest żużlowiec, który rozpoczyna karierę, ani też taki, który ją kończy. Co prawda ostatni sezon miał średni, ale jestem przekonany, że w Toruniu będzie błyszczał. Na Motoarenie zawsze spisywał się doskonale. Mam też taką nadzieję, że w następnych przynajmniej dwóch sezonach będzie podobnie. Tomek to solidna firma i trzeba tylko umieć czerpać z tego korzyści. Od kilku lat działacze próbowali sprowadzić zawodnika klasowego, ale jakoś się nie udawało. Teraz zrobiono to skutecznie. Pojawienie się Golloba to także duża szansa dla młodzieży z Torunia. Gdzie by nie jeździł, juniorzy z tego klubu dużo się przy nim nauczyli. Jeździł z nimi parowo, potem młodego wypuszczał do przodu, a sam blokował rywali. Nie słyszałem, aby choćby jeden młodzieżowiec narzekał na współpracę z Gollobem.

Tylko dla wielu to złamanie pewnej tradycji. Można jeszcze w ten sposób patrzeć dziś na ligę żużlową?

- Zatrudnienie Golloba nie uchodzi za ujmę. Co z tego, że przez wiele lat jeździł w Bydgoszczy? Czy on coś złego nam zrobił? Nie przypominam sobie sytuacji, by bardzo podpadł czy też wypowiadał się negatywnie o mieście i klubie. Dzisiaj takie czasy, że wielu żużlowców ma wpisanych w życiorys 10 klubów. To już nie jest to, co kiedyś, trzeba te zmiany zaakceptować. Poza tym - nie to, co na zewnątrz zdobi człowieka, ale to, jaki jest wewnątrz. Jeśli komuś nie podoba się, że bydgoszczanin będzie zdobywał punkty dla Unibaksu, nic na to nie poradzimy. Liczy się dobro drużyny - i to jest najważniejsze. Trzeba uszanować decyzję właściciela i pomóc zespołowi i Gollobowi. To odważny i konkretny krok. Ale innego wyjścia nie ma. Wielkie kluby piłkarskie, jak Bayern Monachium czy Real Madryt, też kupowały zawodników, za którymi kibice nie przepadali. Czy fani się odwrócili od drużyny? A tam było jeszcze trudniej zaakceptować nowe twarze w zespole. Myślę, że tutaj będzie jak w życiu. Czas leczy bowiem rany. Jak Gollob będzie punktował i pomagał juniorom, a drużyna będzie wygrywała, kibice zmienią zdanie. Jednak działacze muszą o nich dbać. Bo choć jest to niewielka grupa, to jednak bardzo emocjonująca się tym, co dzieje się w klubie. To wierni kibice, którzy jeżdżą także na mecze wyjazdowe. Nie ma co zaogniać konfliktu i dać sobie czas. Ja jestem dobrej myśli.

Jak ocenia ksiądz Golloba jako człowieka?

- Znam go, ale nie aż tak bardzo dobrze. Kilkanaście razy rozmawialiśmy. W stosunku do mnie zawsze był miły. Wiedział, że jestem wielkim fanem toruńskiego klubu. Ja wiedziałem, że on przez tyle lat zdobywał punkty dla Polonii Bydgoszcz. Ale to nie oznaczało jakiejkolwiek niechęci. Wiele razy był na mszy, którą odprawiałem przed rozpoczęciem sezonu. Gollob to świetny zawodnik i doceńmy to, że mamy go w Unibaksie. Ja go nie chcę oceniać, bo to nie moja rola. Chcę za to pomagać ludziom. Dzisiaj wygląda to tak, jakby na stole stało 20 dań, a ludzie byliby głodni. Bo jest Gollob i komuś nie pasuje. Albo kiedy na stole jest surówka, która komuś nie smakuje. Ale lubią ją inni i trzeba to uszanować.

Z Gollobem w składzie Unibax ma duże szanse na złoto?

- Mamy w Toruniu dream team. I nie boję się tego powiedzieć. Mamy teraz czterech doskonałych seniorów. Nie wiem, w jakim składzie będziemy jeździli, bo mamy o jednego zawodnika więcej. O jedno miejsce najprawdopodobniej walczyć będą Adrian Miedziński i Darcy Ward. Czy obu to wyjdzie na dobrze - przekonamy się na torze. Na pewno nasza drużyna walczyć będzie o złoto. Ale taki sam cel pewnie ma Stelmet Falubaz Zielona Góra. Tam jest trzech doskonałych seniorów i najlepszy junior. W Częstochowie też zmontowano niezłą ekipę. Już nie mogę się doczekać 1 kwietnia. Tego dnia odprawiam mszę, ale potem wsiadam w samochód i jadę do Torunia na mecz. I będę dopingował Unibax z Gollobem w składzie.