Sport.pl

Janowicz senior sprzedał jeden, a nie sześć sklepów? "Śmieszą mnie jego skamlenia"

Tak o kwestii finansów w rodzinie Janowiczów mówi działacz Polskiego Związku Tenisa.
Zachowanie i komentarze Jerzego Janowicza po sukcesie jego syna, Jerzego juniora, ostro komentuje Jacek Szczepanik. To znana postać w polskim tenisie. Na co dzień jest kierownikiem kompleksu kortów w Toruniu - nowoczesnego, powstałego kilka lat temu, obiektu. Od lat pełni rolę dyrektora Bella Cup - największego turnieju tenisa kobiet w Polsce. Jest również działaczem Polskiego Związku Tenisa. Został powołany m.in. do jego komisji rewizyjnej.

Według Szczepanika nieprawdziwa jest teza, iż średnio zamożni rodzice nie mogą liczyć na to, by ich dzieci odnosiły tenisowe sukcesy.

Janowicz senior na początku listopada mówił m.in., że rozwój kariery tenisowej jego syna wymagał wielu poświęceń . - Mieliśmy odłożone pieniądze i wszystko poszło. Oprócz tego mieliśmy sieć sklepów. One też zostały sprzedane - opowiadał po sukcesie Jerzego juniora.

- Śmieszą mnie trochę te "skamlenia" Janowicza seniora, bo z tego co wiem, sprzedał nie sześć, a jeden z sześciu sklepów. Jak ktoś posiada sieć sklepów, to chyba na biednego nie trafiło i aż wstyd narzekać - mówi Szczepanik w wywiadzie dla toruńskiego dziennika "Nowości" . Przy okazji podkreśla, że polski tenisista "ciężką pracą doszedł do sukcesów, ale w przeciągu kilku miesięcy tego roku zarobił tyle, ile przeciętny Polak nie jest w stanie zarobić w ciągu całego swojego życia zawodowego".

Szczepanik wylicza m.in., że - choć życzy Janowiczowi jak najlepiej - finalista turnieju w Paryżu dostał z Polskiego Związku Tenisa "lekko licząc, około miliona złotych w okresie juniorskim i wczesnym seniorskim". I dlatego szef toruńskich kortów i działacz tenisowy zastanawia się, czy w związku z tym Janowicz podzieli się wpływami z tymi, którzy idą jego drogą.

Podaje przykład sióstr Agnieszki i Urszuli Radwańskich. Według Szczepanika najpierw chętnie korzystały ze związkowej pomocy, "natomiast potem, gdy zaczęły zarabiać naprawdę grube pieniądze, odmówiły rozliczenia ze związkiem, argumentując to tym, że sukces osiągnęły dzięki ciężkiej pracy". Przy tej okazji torunianin dodał, iż w związku z takimi przypadkami narzekania Janowicza seniora "trochę go śmieszą".

Szczepanik przyznaje, iż często widać ze strony rodziców presję, jaką wywierają na swoje dzieci, które zaczynają tenisowe kariery. Mówi o tym w kontekście 7- i 8-latków; nazywa je "małymi istotkami". "Często byłem świadkiem awantur, w których rodzice mieli do dzieci pretensje, że te przegrały" - zauważa Szczepanik.

Toruń ma ambicje, by - m.in. dzięki kortom zarządzanym przez Szczepanika - stać się kuźnią polskich talentów tenisowych. Od ponad roku w tym mieście siedzibę ma m.in. akademia stworzona przez byłą numer 1 światowego rankingu, Karolinę Woźniacką.



Czy Janowicz i Radwańskie powinni dzielić się pieniędzmi i przeznaczać je na młodzież w Polsce?