Klub żużlowy ma płacić za... zarysowany lakier arbitra

Czy to oznacza, że wkrótce sędziowie sportowi będą mogli obarczać kosztami napraw swoich samochodów wszystkie polskie zespoły?
Na ciekawe rozwiązanie zdecydowała się Główna Komisja Sportu Żużlowego, która nadzoruje rozgrywki I i II ligi w Polsce. W ostatnich dniach raz za razem karze klub z Grudziądza. Ten musi już zapłacić za to, że jego prezes krytykował pracę sędziego meczu ze Startem Gniezno (5 tys. zł), za niewykonywanie poleceń arbitra przez kierownika zawodów (1 tys. zł) oraz za zachowanie wulgarnych kibiców (3 tys. zł). Najdrożej kosztować ma GTŻ Grudziądz uszkodzenie auta sędziego spotkania ze Startem Ryszarda Bryły.

Mecz był nerwowy, emocje - ogromne. To jednak nie tłumaczy uszkodzenia samochodu Bryły. Auto, którym przyjechał na mecz do Grudziądza, zostało w trakcie meczu uszkodzone. Ktoś zarysował na nim lakier.

I tu - ciekawostka. Nie wiadomo, jakim autem sędzia Bryła przyjechał na mecz, ale - według informacji podanych przez "Gazetę Pomorską" - koszty naprawy samochodu (a więc prawdopodobnie powtórnego nałożenia lakieru) to 11,1 tys. zł!

Za wszystko ma zapłacić - według GKSŻ - klub z Grudziądza.

GTŻ twierdzi, że płacić nie ma zamiaru, ponieważ jeśli samochód Bryły został uszkodzony, powinien starać się o odszkodowanie w ubezpieczalni.

Kto powinien zapłacić w sytuacji, gdy podczas meczu uszkodzony zostaje samochód sędziego?