Sport.pl

Metamorfoza Anwilu na skrzydle. Koniec przeciętności

Marcus Ginyard ma wszystko co niezbędne, by - już jako debiutant w zespole z Włocławka - okazać się najlepszym defensywnym zawodnikiem polskiej ligi.
Amerykanin jest pierwszym obcokrajowcem, którego zatrudnił tego lata Anwil. Koszykarskie CV Ginyarda już może robić wrażenie. Skończył uczelnię North Carolina - jedną z najlepszych w Stanach Zjednoczonych. To wręcz kuźnia znakomitych zawodowych koszykarzy - zarówno grających w NBA, jak i Europie. Ma za sobą niezły sezon w lidze niemieckiej - nie jest więc koszykarskim żółtodziobem dopiero zaczynającym profesjonalną karierę. A ma 25 lat.

Ginyard nie jest typem strzelca. Z dystansu rzuca bardzo rzadko. Uwielbia za to dynamiczne wejścia pod kosz. Swoją grę opiera na skoczności, dynamice, agresji. Anwil powinien mieć z niego pożytek nie tyle w ataku, ile w defensywie. Walory fizyczne Ginyarda powodują, że jest wyjątkowo trudnym obrońcą. Ma 196 cm, więc może pilnować graczy obwodowych, ale nominalnie to niski skrzydłowy. Nawet mając przeciwko sobie wyższych koszykarzy, jest w stanie im sprostać dzięki sile i skoczności.

W ub. sezonie parę niskich skrzydłowych w Anwilu tworzyli Łukasz Majewski i Bartłomiej Wołoszyn. Obaj zawodzili oczekiwania. Nie gwarantowali skutecznej defensywy, a w ataku dawali zespołowi niewiele. Teraz pozycja niskiego skrzydłowego ma być jednym z atutów włocławian. Wcześniej kontrakty we Włocławku podpisali Krzysztof Szubarga, Przemysław Frasunkiewicz, Łukasz Seweryn, Seid Hajrić oraz gracze drugiego plany - Michał Sokołowski i Kamil Maciejewski.

Więcej o: