Koszykarski Toruń ujawnił, kim chce walczyć o awans do PLK

Adam Lisewski, Marcin Kowalewski, Sławomir Sikora i Piotr Śmigielski są nowymi zawodnikami Polskiego Cukru/SIDEn. - Rozmowy z nimi były trudne, ale za to szybkie i rzeczowe - powiedział prezes toruńskiego klubu Piotr Barański
Po zakontraktowaniu czterech nowych graczy trener Eugeniusz Kijewski ma już do dyspozycji siedmiu zawodników. Wcześniej bowiem umowy z PC/SIDEn przedłużyli Łukasz Żytko, Jacek Jarecki i Arkadiusz Kobus. - Można spodziewać się jeszcze jednego strzału. Chodzi mi tu o zawodnika, z doświadczeniem gry na parkietach ekstraklasy. Pozostałe miejsca wypełnią młodsi lub też starsi gracze z Torunia - powiedział Barański.

Dla Lisewskiego jest to powrót do Torunia po latach, tutaj rozpoczynał swoją przygodę z koszykówką i tutaj stawiał pierwsze kroki na parkiecie. Trzej pozostali to przede wszystkim młodzi i bardzo ambitni zawodnicy, którzy lubią walczyć o wysokie cele. Wszyscy nie ukrywają, że podpisali kontrakty z PC/SIDEn po to aby za rok, lub za dwa awansować z drużyną do ekstraklasy. - Ja wskazałem tych graczy, a zarząd podzielił moją opinię. Z niektórymi miałem okazję już współpracować i dlatego wiem, że warto na nich postawić. Każdy z nich będzie nie uzupełnieniem składu, ale jego istotnym wzmocnieniem - powiedział Kijewski.

W klubie nie będzie za to grał jeden z dotychczasowych liderów zespołu Przemysław Lewandowski. - To była trudna decyzja, ale filozofia gry trenera Kijewskiego nie przewidywała tego zawodnika w składzie. Podjęliśmy wspólną decyzję aby nie przedstawiać mu dalszej oferty gry w toruńskim klubie. Za to życzę mu zdrowia i sukcesów w innym klubie. Naprawdę też chcę podziękować za to, że wiele dobrego zrobił dla koszykówki w naszym mieście - powiedział Barański.

Co mówili nowy zawodnicy?



Adam Lisewski

Cieszę się, że wracam do Torunia. To było moje marzenie. Za trzecim razem udało się porozumieć działaczami. Cztery lata temu i w zeszłym roku prowadzone były rozmowy, ale ostatecznie do ich finalizacji nie doszło. Teraz już było inaczej. Na pewno osoba trenera Kijewskiego jak i perspektywa awansu do ekstraklasy też miała znaczenie przy powrocie do Torunia. Ale jak będzie dalej to czas pokaże. Nie stawiam sobie żadnych celów. Chcę grac jak najlepiej i aby drużyna jak najczęściej wygrywała. Pierwsze kroki stawiałem w tym mieście pod okiem Bonifacego Karnowskiego. Później trenowałem u Jarosława Zawadki w Zrywie Toruń. Byłem także brązowym i srebrnym medalistą mistrzostw Polski juniorów w zespole prowadzonym przez Marka Ziółkowskiego. Następne lata to już gra w klubach na terenie całego kraju - w Kwidzynie, w Stalowej Woli, W Dąbrowie Górniczej czy też ostatnio w Gdyni. Na razie jestem jedynym środkowym w zespole. Nie wiem jakie plany transferowe mają jeszcze trener i działaczy, ale jakoś sobie poradzę. Nie będzie tu brakowało dobrych i doświadczonych zawodników. Miałem kilka innych ofert, ale nie interesowały mnie one. Nie chciałem nawet zostać w Gdyni i grać w ekstraklasie.



Marcin Kowalewski

Grałem ostatnio w drugiej lidze. Czy poradzę sobie także w wyższej klasie rozgrywkowej? Oczywiście. Grałem już wcześniej także na tym poziomie. Jestem zadowolony ze swojej formy jaką prezentowałem ostatnio. Zdobywałem dużo punktów i byłem wiodącą postacią w swoich zespołach. Jak będzie w Toruniu? Dostosuję się do roli jaką powierzy mi trener Kijewski. Nie znam go osobiście, ale wiem że to gwiazda jeśli chodzi o warsztat trenerski w naszym kraju. Na pewno będę mógł dużo się nauczyć u jego boku. Dobra gra w zeszłym sezonie zaowocowała wieloma ofertami, ale ta z Torunia była po prostu najlepsza. Co mnie przekonało? Rozmowa z działaczami była tak szybka i konkretna, że mi pozostało tylko powiedzieć przysłowiowe tak. To jest właśnie profesjonalizm. Obie strony powiedziały czego oczekują i szybko doszliśmy do porozumienia. Jestem zadowolony z faktu, że będę grał w tej drużynie. Chciałbym tu zostać na dłużej. Jeśli w niedługim czasie awansujemy do ekstraklasy to oczywistym jest, że chciałbym tu nadal grać. Nie mogę się już doczekać rozgrywek ligowych. Ze swojej strony mogę obiecać kibicom walkę i zaangażowanie od pierwszej do ostatniej minuty.



Sławomir Sikora

W ostatnim sezonie dużo czasu spędziłem na ławce przeznaczonej dla graczy rezerwowych. Dlaczego? O to już trzeba byłoby spytać mojego byłego trenera. Ja tego nie wiem. Zwłaszcza, że wcześniej grałem w klubie jako zawodnik wiodący. Do Torunia przyszedłem z kilku powodów. Chcę grać i mam swoje ambicje. Jestem też tu po to aby wywalczyć z toruńskim zespołem awans do koszykarskiej ekstraklasy. nie wiem czy to się stanie za rok, za dwa lub maksymalnie trzy ale taki jest cel. Mi to odpowiada. Ale sam tego nie zrobię. Dlatego musimy całą drużyną dążyć do tego aby być najlepszym. Musimy być sprawnie działającym organizmem. Na boisku lubię stawiać na swoim, nie daję sobie w kaszę dmuchać. Jestem też szybki - w jednej chwili jestem w jednym rogu boiska a chwilę później na przeciwległym końcu. Celem jest wygrywanie kolejnych spotkań i dopisywanie sobie dwóch punktów po każdym meczu. Jestem optymistą i wierzę, że wymieciemy wszystkich w pierwszej lidze. Chciałbym tu zostać na dłużej. Trzy tygodnie temu urodził mi się syn i przeprowadziliśmy się tutaj całą rodziną. Na pewno dobrze byłoby wygrywać i niedługo już występować na parkietach w ekstraklasie.



Piotr Śmigielski

Oferta z Torunia była po prostu najlepsza jaką dostałem. Pochodzę z Grodziska Mazowieckiego, a w wieku 16 lat przeniosłem się do Trójmiasta aby tam kontynuować swoją przygodę z koszykówkę. teraz po siedmiu latach gry w tym miejscu przechodzę do Torunia. Z jakim celem? Przede wszystkim pomóc drużynie w awansie do ekstraklasy. Widzę, że powstaje tu naprawdę ciekawy zespół złożony z dobrych zarówno młodych jak i doświadczonych zawodników. Chciałbym też być czołową postacią tej ekipy, ale to trener Kijewski będzie już stawiał przed każdym z nas indywidualne zadania. Pamiętam swój najlepszy mecz w zeszłym sezonie - miało to miejsce właśnie w Toruniu gdzie zdobyłem 25 punktów. Jak widać to kosze w hali przy ul. Grunwaldzkiej mi odpowiadają. Lubię też zbierać piłki z tablic. Choć nie jestem bardzo wysoki to jeszcze będąc juniorem dużo uwagi poświęcałem wyskokowi. Dlatego dzisiaj potrafię skoczyć naprawdę wysoko a do tego mam bardzo długie ręce i łatwiej mi złapać piłkę przed rywalem. Wszystko jednak zweryfikuje liga, która jest długa i bardzo trudna. Ja jednak jestem przekonany, że damy radę i kibice w Toruniu będą mieli wiele okazji do radości po naszych akcjach.