Pobity wioślarz wygrał wyścig z czasem. Będą igrzyska!

Mikołaj Burda będzie miał okazję walczyć w Londynie. To już pewne.
Jego historia wstrząsnęła polskim wioślarstwem w połowie marca.

W nocy z 10 na 11 dnia tego miesiąca Burda - torunianin formalnie reprezentujący klub z Bydgoszczy - był na toruńskiej Starówce. Tam, wraz z żoną, bawił się w jednym z lokali. Miało być to pożegnanie przed jego wyjazdem na zgrupowanie wioślarzy reprezentacji do Portugalii.

30-letni Burda w lokalu został pobity. Jak się później okazało, uderzył go - bez powodu - recydywista. Choć wioślarz jest potężnie zbudowany, stracił równowagę. Upadając, uderzył głową o podłogę. Stracił przytomność. Badania w szpitalu wykazały, że ma krwiaka na głowie.

Lekarze oczekiwali, że się wchłonie. Długo było inaczej. Burdzie zakazano treningów, nie mógł jechać na zgrupowania, a jego miejsce w "ósemce" zajął Bartosz Zabłocki - wioślarz z Poznania uznany za jedno z odkryć tego sezonu.

Jeszcze w drugiej połowie kwietnia wydawało się, że występ Burdy jest wykluczony. Tak mówiono nieoficjalnie. Sam Burda uparcie twierdził, że jest w bardzo krótkim czasie wrócić do formy i składu "ósemki".

Udało mu się. Zarząd Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich zatwierdził już skład reprezentacji, która ma walczyć w mistrzostwach świata i igrzyskach. Burda jest wpisany do zestawienia "ósemki".

To osada, która jest jedną z polskich nadziei na medal igrzysk olimpijskich. W ub. roku wygrała w mistrzostwach Europy i zajęła 5. miejsce w mistrzostwach świata.