Żużlowcy mają gest! Dorzucą się do wydatków prezesa

To się nazywa klubowa solidarność!
Nie ma sensu opowiadanie bzdur, że klub poniósł wydatek. To śmieszne i niedorzeczne - tak w serwisie sportowefakty.pl mówi o nietypowej historii z meczu I ligi prezes GTŻ Grudziądz Zbigniew Fiałkowski.

W ub. tygodniu jego klub walczył z Lubelskim Węglem, którego zawodnik Daniel Jeleniewski miał - według trenera i kierownika GTŻ - sprzęt niezgodny z regulaminem.

Grudziądzanie to zakwestionowali. Złożyli protest. Wiąże się to z kaucją 3,5 tys. zł. Ponieważ motocykl Jeleniewskiego był bez zarzutu, kaucja przepadła - trafiła do żużlowca.

Jak się okazuje, to nie klubowa kasa GTŻ będzie uszczuplona.

W sportowefakty.pl Fiałkowski mówi: - Klub nie wydał z tego tytułu ani złotówki. Pieniądze na jeden i drugi protest wyłożyłem ja wspólnie z panem Cichorackim. Po drugie, zawodnicy sygnalizowali, że dołożą się do protestu. Po meczu była jednak godzina 22:00, więc o tym nie dyskutowaliśmy i postanowiliśmy rozjechać się do domów. (...) Już docierają do mnie informacje, że nasi żużlowcy się rzeczywiście dorzucą. Nikt nie będzie nikogo z niczego rozliczać. Każdy ma prawo interpretować według własnej oceny to, co dzieje się na torze. Jeżeli zawodnicy się dołożą, będziemy szczęśliwi. Okaże się wtedy, że wszyscy działamy dla dobra jednego klubu. Gdyby miało być inaczej, ja i pan Cichoracki pokryjemy to z własnej prywatnej kieszeni.

Gdyby do takiej sytuacji doszło w toruńskim Unibaksie, żużlowcy: