Klub hokejowy chce pobić rekord tanich reklam w Polsce

Nad tym, jak uratować toruński zespół zastanawia się prezes toruńskiego klubu Bogdan Rozwadowski.
Szef Nesty Karaweli przyznał już, że drużyna ma problemy finansowe. Były one odczuwalne już w ub. sezonie - z tego powodu z pracy zrezygnował trener Wiesław Walicki - ale teraz są na tyle poważne, że przyszłość klubu w Polskiej Lidze Hokejowej jest niepewna.

Skąd kłopoty?

Problemy dotyczą m.in. umowy z firmą Karawela. Chciała stawiać galerię handlową w Toruniu, co wiązało się m.in. ze sponsorowaniem klubu hokejowego. Ma jednak administracyjne problemy i budowa się przedłuża, przez co Karawela tnie wydatki na marketing. Efekt - pieniądze, na jakiej liczył klub nie wpływają zgodnie z terminarzem.

Problem to również wpływy z biletów. W ub. sezonie klub zarobił z ich sprzedaży w całym sezonie zaledwie 120 tys. zł. Torunian nie skusiły niskie ceny wejściówek.

Ciężko w takiej sytuacji budować drużynę. Klub już ustalił warunki, na jakich mógłby zatrzymać liderów poprzedniej ekipy. Chce się wzmocnić kilkoma juniorami. Nie ma szans na spektakularne transfery, bo nie jest w stanie konkurować z bogatszymi klubami z południa Polski.

Dlatego klub jeszcze energiczniej chce szukać sponsorów. Najnowszy pomysł to obniżenie cen za reklamy do poziomu, jakiego w Polsce nie było.

Działacze Nesty na lodowisku Tor-Tor i strojach zawodników wyodrębnili kilkaset miejsc nadających się na reklamy.

Każde zostało wycenione. Można więc wykupić reklamę w centrum lodowiska - najbardziej eksponowanym miejscu, za kilkanaście tys. zł w skali roku. Można jednak też zająć miejsce np. na kaskach zawodników. A to już wydatek znacznie mniejszy.

Według kierownictwa Nesty Karaweli toruński klub oferuje teraz najtańsze sportowe reklamy w Polsce. To ma przełożyć się na liczbę sponsorów, która zapewni drużynie grę w PLH. Na razie zgłoszenie Nesty do rozgrywek stoi pod znakiem zapytania.