Sport.pl

Pobitego wioślarza wyścig z czasem. Stawką igrzyska

Zaczął się sportowy wyścig z czasem, którego stawką są igrzyska olimpijskie. Czy ciężko pobity wioślarz Mikołaj Burda, który był filarem złotej ósemki zdąży wrócić do formy przed imprezą, do której przygotowywał się latami?
Była noc z 10 na 11 marca. Mikołaj Burda - torunianin od dawna formalnie reprezentujący klub z Bydgoszczy - był na toruńskiej Starówce. Wraz z żoną bawił się w jednym z lokali. Miało to być pożegnanie przed zbliżającym się wyjazdem na zgrupowanie polskich wioślarzy do Portugalii.

Tam Burda - wraz z kolegami z "ósemki" - miał pracować nad formą m.in. przed igrzyskami olimpijskimi w Londynie.

Ta osada to jedna z polskich nadziei na medal. W ub. roku "ósemka" zwyciężyła w mistrzostwach Europy i zajęła 5. miejsce w mistrzostwach świata. Ma realne szanse na sukces również w igrzyskach.

Burda to jej filar od lat.

30-latek ma w tej osadzie najdłuższy staż. Był na dwóch igrzyskach olimpijskich. Trzecie, w Londynie, miały być wyjątkowe.

Marcowej nocy Burdę pobił w Toruniu recydywista. Bez powodu. Podszedł do stojącego wioślarza, uderzył go w głowę. Zaskoczony Burda ułomkiem nie jest, ale upadł na podłogę, stracił przytomność. Kiedy trafił do szpitala, badania wykazały, że po uderzeniu w głowie powstał krwiak.

Choć reprezentant Polski szybko odzyskał przytomność, lekarze nie mieli wątpliwości - każda forma wysiłku oznaczała dla wioślarza igranie ze zdrowiem. Na ryzyko pozwolić nie chcieli. - Nie ma żadnych szans na wznowienie treningów. Trzeba czekać, aż krwiak się wchłonie - usłyszał od medyków Burda. Na bardzo ważne zgrupowanie do Portugalii nie pojechał. Krwiak się nie zmniejszał, więc lekarze zakładali, że potrzebna będzie operacja. Wtedy ewentualny wyjazd na igrzyska był wykluczony. Teraz już nie. Najnowsze badanie tomografem wykazało, że krwiak Burdy został wchłonięty.

To oznacza, że wioślarz kadry narodowej może wznowić treningi. Najpierw mają być lekkie, później stopniowo coraz poważniejsze.

Dla torunianina to początek wyścigu z czasem.

- Chcę szybko wrócić do normalnej dyspozycji - mówi reprezentant Polski. Nie ma jednak wątpliwości: kilka tygodni przerwy w cyklu treningowym trudno nadrobić.

W składzie "ósemki" ma już poważnego rywala. Kiedy Burda po pobiciu musiał zrezygnować z wyjazdu na zgrupowanie do Portugalii, do kadry dołączono Bartosza Zabłockiego.

Wioślarz z Poznania to odkrycie reprezentacji narodowej. Regularnie poprawia rekordy życiowe, a w rywalizacji na ergometrze zaskoczył nawet trenerów kadry narodowej. Osiąga lepsze wyniki niż rutyniarze, jest w lepszej dyspozycji niż dopiero wracający do zdrowia Burda.

Torunianin będzie teraz trenował indywidualnie. Jeśli dostanie zgodę od lekarzy na poważniejsze treningi, w maju może wyjechać na zgrupowanie wioślarskiej kadry.

Wczesnym latem reprezentacja - w tym również "ósemka" - ma w planie starty w Pucharze Świata. Start Burdy w nich jest na razie wykluczony.

Czy pobity wioślarz powinien wrócić do składu ósemki niezależnie od formy?
Więcej o: