Skandal. Polskie talenty kolarskie okradzione we Włoszech

Grupa zawodników toruńskiego Pacificu oraz inni reprezentanci kraju wybrali się do Toskanii, by pracować nad formą w lepszych warunkach niż te w Polsce. Złodzieje musieli obserwować ich od dawna. Ukradli nie tylko rowery, ale nawet koła zapasowe.
Grupa orlików TKK Pacific uznawana jest za jedną z najbardziej utalentowanych w kraju. Toruński klub regularnie zdobywa medale w kategoriach młodzieżowych mistrzostw Polski. To możliwe m.in. dzięki temu, że ma możnego sponsora. Firma Pacific zapewnia zawodnikom sprzęt najwyższej jakości, a zawodnicy - w przeciwieństwie do wielu rówieśników - mogą trenować tam, gdzie warunki do kolarstwa są najlepsze: we Włoszech.

Orlicy prowadzeni przez trenera Leszka Szyszkowskiego rywalizowali w ub. tygodniu m.in. w wyścigu Giro de Toscana. Do czasu, aż skradziono im sprzęt. Nocą do klubowego busa włamali się złodzieje. Ukradli kilkanaście wysokiej klasy rowerów. Były własnością nie tylko torunian. W busie swój sprzęt schowali też m.in. zawodnicy Mostostalu Puławy i CCC Polkowice - w Toskanii startujący formalnie jako reprezentanci Polski.

Szyszkowski, trener Pacificu i reprezentacji narodowej podejrzewa, że Polacy od dłuższego czasu byli obserwowani przez złodziei: - Byliśmy na tym samym kampingu co wszystkie inne ekipy. Dziwnym trafem padło na nas.

Jeszcze o pierwszej w nocy mechanik pracujący z kadrą zamykał bus sprawdzając m.in. stan rowerów. Kiedy sportowcy wstali o poranku, samochód miał ślady włamania. O 7 rano było już pewne, że zamek do drzwi został rozwiercony, a w busie nie było już nie tylko rowerów, ale i całego sprzętu, jakim dysponowali Polacy.

Ostatecznie w Giro della Toscana wystartowali. Sprzęt pożyczyły im inne ekipy walczące we włoskich zawodach.