Sport.pl

Światowiec Sullivan. Las Vegas, Hongkong, Ciechocinek

To się nazywa ?miesiąc miodowy?!
Paulina Sullivan - poślubiona niedawno żona Ryana Sullivana - zdradza szczegóły podróżniczych pasji asa toruńskiego Unibaksu.

- Każdego roku w czasie naszej polskiej zimy wyjeżdżamy do Australii i po drodze właśnie staramy się zwiedzić jakieś ciekawe miejsca, choć jest też czas na odwiedziny w domu rodzinnym Ryana. W 2010 roku po drodze do Australii zatrzymaliśmy się w Singapurze, a w tym roku postanowiliśmy zrobić taką wycieczkę objazdową. Zatrzymaliśmy się w Hongkongu, a w drodze powrotnej spędziliśmy nasz miesiąc miodowy i wybraliśmy się do Stanów Zjednoczonych. Odwiedziliśmy Los Angeles, Las Vegas i Nowy Jork - mówi w wywiadzie dla "Nowości".

Szczególnie miło wspomina wyjazd z Sullivanem do Stanów Zjednoczonych. - Zaczęliśmy od LA, Hollywood, Chińskiego Teatru, więc mieliśmy także styczność z gwiazdami i ich stylem życia. Następnie wybraliśmy się Las Vegas i to wybrało na mnie największe wrażenie. Całkiem inaczej wyobrażałam sobie to miasto. Ogromne wrażenie robi też Nowy Jork, przede wszystkim jego wielkość i tempo, w jakim żyją tam ludzie.

Co ciekawe, Paulina Sullivan dba również o to, by jej mąż poznał też okolice Torunia. Przyznaje, że Australijczyk długo niektórych miejsc nie znał. Jak się okazuje, żużlowiec Unibaksu chętnie rezygnuje z motocykla żużlowego na rzecz roweru. Na nich małżeństwo Sullivanów jeździ regularnie do Ciechocinka.

Więcej o: