Wioślarz pobity w Toruniu operowany? Igrzyska zagrożone

Uderzenie i upadek, do jakiego doszło w nocnym klubie w centrum Torunia mogą mieć poważne skutki dla reprezentanta Polski.
Mikołaj Burda - jeden z filarów wioślarskiej ósemki - został pobity 10. marca. W Toruniu spotkał się z przyjaciółmi w jednym z popularnych klubów. Dzień później miał polecieć do Portugalii, gdzie inni reprezentanci Polski szlifują formę przed igrzyskami w Londynie. Burda został zaatakowany przez jednego z mężczyzn - po uderzeniu upadł na podłogę i stracił przytomność.

29-letni Burda to pięciokrotny medalista mistrzostw Europy - złoty z Brześcia (2009) i Płowdiw (2011). Po pobiciu natychmiast trafił do szpitala. Początkowo wydawało się, że uraz nie jest zbyt poważny - choć lekarze z góry zabronili mu wyjazdu na zgrupowanie.

Problemy pojawiły się później. Burda - już po wypisaniu ze szpitala - wznowił lżejsze treningi, ale kiedy wybrał się na kolejne konsultacje lekarskie, doszło do komplikacji.

Precyzyjne badania tomografem wykazały, że krwiak w głowie, jaki powstał po uderzeniu się nie zmniejsza - zamiast tego urósł. Lekarze zabronili Burdzie wiosłowania na przynajmniej cztery tygodnie. Nie może nie tylko trenować na wodzie, ale w ogóle powinien tymczasowo zrezygnować z cięższych zajęć.

W kwietniu pobity wioślarz ma znów poddać się badaniom lekarskim. Jeśli okaże się, że krwiak nadal się nie zmniejsza, prawdopodobnie potrzebna będzie operacja.

To wszystko powoduje, że w składzie wioślarskiej ósemki potrzebne będą zmiany kadrowe - coraz bardziej realne jest, że Burda na igrzyska nie pojedzie.