Trener rywali SIDEn boi się potężnego Przybyszewskiego

To jedno z najważniejszych spotkań Polskiego Cukru/ SIDEn w tym sezonie. Dziś torunianie zmierzą się w swojej hali z Sokołem Łańcut - jednym z najlepszych I-ligowców. Porażka jest wykluczona.
Każda strata punktów oznacza teraz dla PC/ SIDEn praktyczną stratę szans na awans do play-off. Torunianie desperacko walczą jeszcze o ósmą pozycję - muszą sami zwyciężać i liczyć np. na błąd AZS Kutno. Jakie są szanse na szczęśliwy scenariusz? Skromne - co przyznaje również sam trener Jarosław Zyskowski.

Dzisiejszy mecz będzie starciem ekip z kłopotami. PC/ SIDEn nadal nie gra tak, jak tego oczekują i kibice, i sponsorzy - zmiana szkoleniowca dała niewiele. Problemem pozostaje m.in. gra środkowych. Chaotyczne bywa też rozgrywanie akcji. Do końca sezonu w PC/ SIDEn nie będzie już zmiennika na tej pozycji, Artura Gliszczyńskiego - ma kontuzję.

Sokół ostatnio podobnie jak torunianie ma problemy. Zaliczył cztery porażki z rzędu. Dlatego w Łańcucie na spotkanie z Polskim Cukrem/ SIDEn patrzy się z niepokojem - nawet mimo, że Sokół to ciągle wicelider rozgrywek w I lidze. Jego trener Dariusz Kaszowski mówi: - Rozmawiałem niedawno z zawodnikami i powiedziałem jasno: nie będzie gwałtownych ruchów. Robimy swoje, czekamy aż się otworzymy w ataku.

Jak ocenia PC/ SIDEn? W "Nowinach" Kaszowski podkreśla, że torunianie mają mocny skład, a ich pozycja ligowa - 11. miejsce w tabeli - jest zaskoczeniem. - PC/ SIDEn ma szerszy skład, a Łukasz Żytko, Dawid Witos, Jacek Jarecki czy potężny Dawid Przybyszewski to nie przypadkowi gracze.

Szansą torunian są kontuzje rywali. Urazy wykluczające grę według Kaszowskiego mają Bartosz Dubiel i Wojcieh Pisarczyk - trzeci i czwarty strzelec drużyny. Kolejnym kontuzjowanym jest Paweł Bogdanowicz (śr. 6 pkt. na mecz).

Początek dzisiejszego spotkania w hali przy Grunwaldzkiej o g. 17