Vince Carter z Bałkanów pierwszym centrem Anwilu

Czy na długo?
As rozgrywek, jeden z najlepszych strzelców Tauron Basket Ligi, w spotkaniu Anwilu z Energą Czarnymi stracił pozycję pierwszego środkowego drużyny. Zastąpił go na tej pozycji Seid Hajrić. Anwil wygrał 69:82, a Hajrić zaprezentował się tak, że trudno oczekiwać, by szkoleniowiec drużyny Krzysztof Szablowski wrócił teraz do wariantu z Edwardsem. W 24 min. zdobył 16 punktów przy świetnej skuteczności (8/10) i miał 6 zbiórek.

Najważniejsza różnica między grą Hajricia i Edwarda polega jednak na defensywie. Amerykanin broni symbolicznie. Często popełnia faule, czasami zachowuje się w obronie tak, jakby był zirytowany na wszystko dookoła - od postawy partnerów po decyzje sędziów.

Hajrić - kiedyś nazywany "Vince'm Carterem Bałkanów" - to jego przeciwieństwo. Skupiony, zdeterminowany okazuje się znacznie bardziej twardy w obronie.

Anwil wygrał w Słupsku m.in. właśnie ze względu na zmianę środkowych. Edwards był rezerwowym. Hajrić - graczem podstawowym. Szablowski tłumaczył powody swojej decyzji w serwisie anwil.wloclawek.pl: - Corsley w ub. tygodniu, gdy nie czuł się najlepiej. Nie trenował z nami w pełnym wymiarze. Seid prezentował świetną formę i potwierdził to, co pokazywał na treningach.

Kto będzie teraz podstawowym centrem Anwilu? Pozycja Hajricia jest bardzo mocna. Notowania Edwardsa spadły - gra w ostatnich tygodniach słabiej niż kilka miesięcy temu.

Za to w Anwilu panuje umiarkowany optymizm. Szablowski: - Powiedziałem chłopakom, że to dopiero początek drogi. Jeśli mają się z nami liczyć, musimy się poprawiać. Jest dobrze, ale do "super" jest jeszcze kawałek drogi. Nie chciałbym czegoś nowego wprowadzać, bo po co? Musimy utrzymywać obronę na takim poziomie, jak w Słupsku. Skupiamy się na doskonaleniu tego, co już robimy.