Sport.pl

Unibax nie wpuszcza żużlowych rywali. I słusznie

Unibax nie pozwala - i jak twierdzi szef toruńskiego klubu - nie będzie pozwalać na to, by obcy żużlowcy trenowali na Motoarenie. Świetnie - nie po to Toruń inwestował miliony w stadion, by teraz nie był jego atutem.
Ofiarą takiego stanowiska Unibaksu padł Tomasz Gollob (więcej o tym tutaj ). Były mistrz świata, człowiek wyjątkowy w polskim żużlu, grzecznie zapytał, czy mógłby potrenować w Toruniu. Klub, który Motoarenę wynajmuje od MOSiR, równie grzecznie stwierdził, że nie.

Powód: Motoarena ma być atutem Unibaksu w nowym sezonie, więc dlaczego zawodnicy, którzy będą z nim walczyć mieliby już teraz dostosowywać do niej swoje maszyny?

To budzi kontrowersje z kilku powodów. W światku żużlowym przyjęło się, że przed sezonem kluby współpracują umawiając się np. na treningi tam, gdzie są lepsze warunki do jazdy. W sparingach dochodzi do gościnnych występów - zawodnik X dołącza do drużyny Y tymczasowo, bez zobowiązań.

Dlaczego Gollob - jak i inni polscy zawodnicy - sondowali, czy mogą gościnnie wpaść do Torunia i potrenować na Motoarenie? Miliony zainwestowane w stadion opłacają się choćby z jednego powodu - jemu zima jest niegroźna. Ścisła zabudowa i zadaszenie powodują, że śniegi nie zmieniły nawierzchni toru w bajoro, które trzeba teraz osuszać. W Toruniu paradoksalnie trzeba było na pierwszym treningu używać polewaczki. Gdyby ktoś się uparł, dla Torunia i Unibaksu liga mogłaby rozpocząć się już teraz.

Problem w tym, że w innych miastach jest inaczej. Zaczyna się walka z czasem, by przygotować tory do treningów. Liga rusza za miesiąc. Przyszedł czas treningów i sparingów - tylko nie ma gdzie.

Wyjazd zagraniczny - do Włoch czy na Bałkany - wiąże się ze sporymi kosztami, które idą w tysiące zł. A w Polsce można teraz pracować nad formą tylko w Toruniu.

Czy Unibax powinien zgodzić się na to, by teraz kolejni zawodnicy przyjeżdżali do niego na gościnne treningi? Jeśli tak - to komu na to pozwolić? Tylko najlepszym? Tym, których działacze darzą sympatią? Jeśli klub zgodzi się na Golloba czy Jarosława Hampela, dlaczego miałby np. odmówić tego komukolwiek innemu?

Unibax - słowami Stępniewskiego - twardo mówi, że na Motoarenie będą trenować tylko torunianie. I dobrze. Dzięki temu można uniknąć kontrowersji związanych z wyborem konkretnych nazwisk i tłumaczeń, dlaczego akurat ten żużlowiec, a nie inny.

Ma to też aspekt sportowy. Widzę tu wyraźny sygnał: liga się zbliża, czas walczyć o punkty i wielkie pieniądze, więc koniec sentymentów. Motoarena oznacza teraz dla Unibaksu konkretną przewagę. Tak, jak nonsensem byłoby oczekiwać, by ktokolwiek dzielił się z rywalami swoimi nowinkami technicznymi i patentami na lepszy start spod taśmy, tak również bez sensu byłoby teraz dzielenie się stadionem.

Czy Unibax powinien wpuścić na toruński tor Tomasza Golloba i innych obcych żużlowców? Czekamy na opinie: redakcja@torun.agora.pl

Więcej o: