Sport.pl

Trener życzy Toruniowi: - Niech zostanie w piekle!

Dziś początek walki hokeistów Nesty o miejsce w lidze. Trener rywali, Podhala Nowy Targ: - U nas jest tragicznie, ale to są mecze o życie.
Rozmowa z Jackiem Szopińskim

Filip Łazowy: Jak trudno jest się skupić na grze o utrzymanie skoro w Podhalu jeden problem goni następny?

Jacek Szopiński: Faktycznie - jest bardzo ciężko. Z finansami jest bardzo źle. Nawet bym powiedział że tragicznie. Nie jest to żadną tajemnicą. Ale my musimy robić swoje. Nawet jeśli są problemy z wypłatami, trzeba zrobić wszystko, by ekstraklasę dla Nowego Targu uratować. Jeśli spadniemy, będzie jeszcze gorzej. Staramy się nie myśleć o problemach i odstawiamy je na bok. Tylko, że samego siebie nie da się oszukać. W głowach nie brakuje myśli dotyczących przyszłości hokeja w Nowym Targu.

Czy Podhale po pięciu spotkaniach z GKS Tychy jest wypoczęte? Jaki wpływ na torunian może mieć siedem rozegranych meczów?

- Moim zdaniem to nie ma żadnego znaczenia. Jesteśmy wypoczęci, ale cały czas trenujemy. Rywale grali dwa mecze więcej i na pewno to odczuli. Każdy pojedynek kosztuje mnóstwo sił i dostarcza dużo stresu. Jednak zawodnicy są zawodowcami i są dobrze przygotowani do rozgrywek. Szybko się regenerują, zmęczenia nie będą odczuwać. Tutaj bardziej będzie decydowała głowa. To są mecze o życie. Psychika będzie ogrywała ogromną rolę. Kto sobie z presją nie poradzi - ten przegra.

Pan, jako zawodnik, walczył z Podhalem zawsze o wysokie cele. Teraz zespół z Nowego Targu dramatycznie walczy o ligowy byt. W starciu z Nestą Karawela nie jest faworytem. Czegoś takiego chyba nawet najstarsi górale nie pamiętają.

- Dokładnie. Przez wiele lat grałem w Podhalu i cel był zawsze taki sam - mistrzostwo Polski. Każdy inny wynik poza złotym medalem był porażką. A dzisiaj? Po prostu czasy się zmieniły. Zawodnicy często zmieniają barwy klubowe, idą za pieniędzmi. Od nas odeszło wielu świetnych hokeistów. 50 procent naszego składu stanowi młodzież. Na pewno w przyszłości ich gra w PLH zaprocentuje, ale zbyt szybko zostali wrzuceni na głęboką wodę. A przed nimi jeszcze mecze o utrzymanie. Nigdy nie grali o taką stawkę. Nie wiem czy podołają psychicznie temu wyzwaniu. Na pewno zrobimy wszystko aby pokonać Toruń, ale to Nesta jest faworytem. Bez względu na to czy wygramy, czy też przegramy, przyszłość hokeja w Nowym Targu jest niejasna. Nadeszły bardzo ciężkie czasy.

Pierwszy mecz już w środę w Toruniu. Kto wygra, zyska przewagę psychologiczną nad rywalem.

- Na pewno dobrze byłoby wygrać. Ale moim zdaniem on o niczym nie zdecyduje. Każde spotkanie jest równie istotne dla całej rywalizacji. Daleko przykładu szukać nie trzeba. Nesta Karawela wygrywała z Zagłębiem Sosnowiec 3:2 i miała mecz na własnym lodowisku. Jednak przegrała go i następny także. To rywale zwyciężyli w całej rywalizacji. Można powiedzieć, że zawodnicy z Torunia trafili z hokejowego nieba do piekła. My postaramy się zrobić wszystko, by się z niego już nie wydostali. Myślę, że nikt tu nikogo nie zaskoczy. Wiemy jakie Nesta Karawela ma mocne i słabsze strony. Oni także wiedzą jakie są nasze słabości. Nie boję się o ambicję i waleczność moich graczy. Martwię się o psychikę. W Toruniu też były ciężkie czasy, zespół spadł z PLH i się odrodził. Chciałbym, by u nas też wiele spraw się "wyprostowało". Tylko wolałbym uniknąć spadku. Ale czy nam się to uda - naprawdę nie wiem. Rywalizacja Nesty Karawela z Podhalem zapowiada się jako bardzo zacięta. W sezonie zasadniczym mecze pomiędzy tymi drużynami były bardzo wyrównane. Myślę, że teraz będzie podobnie.

W Toruniu wiele mówi się o postawie Milana Baranyka. Jeden z liderów Nesty Karawela grał wcześniej w Podhalu i jest uwielbiany przez kibiców z Nowego Targu. Ostatnio doznał kontuzji i nie wiadomo czy zagra w decydujących meczach o utrzymanie. Może nie chce pogrążyć byłego klubu?

- Milan jest zawodowcem i teraz gra w zespole z Torunia. To świetny zawodnik i bez niego Nesta Karawela dużo traci na swojej sile. U nas też był czołowym graczem. Kibice go uwielbiali i dobrze się u nas czuł. Na pewno ma sentyment do Nowego Targu, ale kiedy wyjdzie na lód będzie robił wszystko, by nas pokonać. Znam go i wiem, że nie odpuści. Nie potraktuje nas łagodniej. Jeśli to nie jest jakiś poważny uraz to Baranyk na pewno będzie grał.

Kilka dni temu w Janowie zakończyła się Olimpiada Młodzieży w hokeju na lodzie. Tytuł mistrza Polski wywalczyli młodzi zawodnicy Podhala, którzy w jednym ze spotkań pokonali Toruńskie Sokoły. W pierwszej drużynie jest jakiś zawodnik z tego zespołu?

- Tak. Mamy jednego gracza. To Filip Wielkiewicz, który zresztą został wybrany najlepszym zawodnikiem na tych mistrzostwach. Pomimo młodego wieku już wiele potrafi na lodzie i dlatego został włączony do kadry pierwszej drużyny. Jest z nami od dawna i nie odstaje od starszych kolegów.

Pierwszy mecz o pozostanie w PLH dziś na Tor-Torze. Początek o g. 18.30