Kontuzja asa Nesty! Nie zagra w meczu o ligę?

Toruński klub ma problem ze składem przed piątkowym meczem w Sosnowcu z Zagłębiem. Kto wygra, zapewni sobie utrzymanie w PLH.
Rozmowa z Michałem Plaskiewiczem

Filip Łazowy: Najważniejszy mecz sezonu, a już po pięciu minutach było 0:2. Co się stało na początku?

Michał Plaskiewicz, bramkarz Nesty Toruń: Nie wiem. Źle zaczęliśmy, a rywale to wykorzystali. Może zjadła nas trochę presja przy tak dużej liczbie widzów? Chcieliśmy pokazać się z jak najlepszej strony i zwyciężyć, ale się nie udało. Później musieliśmy gonić wynik. To nam się udało, ale w trzeciej tercji to rywale już tylko zdobywali gole.

Zgodzi się pan ze stwierdzeniem, że decydujące znaczenie miał trzeci gol, który zdobył Jarosław Dołęga?

- Tak. W ostatniej tercji spodziewaliśmy się tego, że kto pierwszy strzeli, może wygrać. Mieliśmy swoje okazje, rywale też, ale dopiero Jarek zdobył gola. Byłem bez szans w tej sytuacji. Na początku chciał strzelać i zrobiłem wślizg, by zablokować jego uderzenie. Później szybko przejął krążek, "objechał" bramkę i skierował go do siatki. Zrobił to bardzo umiejętnie i nic nie byliśmy w stanie zrobić. Szkoda. Później już nie byliśmy w stanie niczego zmienić.

O wszystkim zadecyduje teraz siódmy mecz obu drużyn w Sosnowcu.

- Tak. Nie wykorzystaliśmy swojej szansy, ale wciąż jesteśmy w grze. Żałujemy, że nie udało nam się zapewnić utrzymania w PLH przed własnymi kibicami. Za to w Sosnowcu nie jesteśmy bez szans. Tam pewnie też przyjdzie więcej kibiców. To gospodarze będą bardziej stremowani. Presja będzie po ich stronie. My już pokazaliśmy, że potrafimy grać na Stadionie Zimowym. Na pewno stać nas na wygraną w piątek i wierzę, że wrócimy do Torunia w dobrych nastrojach.

Czy w decydującym meczu zagra Milan Baranyk? W środowym meczu przyznał, że doznał kontuzji nogi. Nikt go nie faulował - po prostu coś się stało z jego ścięgnem.

- Nie wiem czy zagra. Wszystko zależeć będzie od lekarzy i trenera. Mieliśmy w czwartek trening regeneracyjny. Milana na nim nie było. Był w tym czasie u masażysty i przechodził rehabilitację. O 15 miał wizytę u lekarza. O tym czy zagra dowiemy się pewnie w piątek rano, kiedy będziemy wyjeżdżali autobusem do Sosnowca.