Toruń biega bez Bydgoszczy. To koniec Metropolii

Najszybciej trasę 29. Maratonu Metropolii przebiegł Joel Komen z Kenii

Najszybciej trasę 29. Maratonu Metropolii przebiegł Joel Komen z Kenii (Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta)

Zaskakująco krótki maratoński związek Torunia i Bydgoszczy. Po trzech latach zrezygnowano z organizacji tradycyjnych zawodów, które łączyły największe miasta kujawsko-pomorskiego. Toruń - jak podkreślają organizatorzy - ?wraca do źródeł?. Samotnych, bez Bydgoszczy
Powody są nieznane - wczoraj organizatorzy metropolitalnego biegu, przedstawiciele Stowarzyszenia Kultury Fizycznej Maraton Toruński, byli nieosiągalni. "Gazeta" ustaliła jednak, że rozstanie z Bydgoszczą jest już przesądzone.

Maraton Toruński zmienił nazwę oraz trasę w 2009 r. Wtedy został oficjalnie Maratonem Metropolii Toruń-Bydgoszcz. Pierwszy raz trasa połączyła dwa największe miasta regionu, które dzieli ok. 40 km.

Maraton Metropolii miał być - jak wydawało się kilka lat temu - krokiem naprzód w rozwoju słynnej już w Polsce imprezy.

Ta bazowała na tradycji związanej z Toruniem.

Na trasie między nim a Chełmnem zorganizowano pierwszy w historii Polski bieg maratoński. W czerwcu 1924 r. wystartowało w nim dziesięć osób. Na metę w Toruniu - w miejscu, gdzie jest teraz Plac Teatralny - jako pierwszy wbiegł żołnierz Edward Kwiatkowski. Trasę pokonał w 2:45 - to czas znacznie gorszy od tych uzyskiwanych teraz.

Później chętnych do biegów nie było. Dopiero w 1983 r. zorganizowano kolejny bieg - z okazji z tego, że Toruń oraz Chełmno świętowały okrągłą, 750. rocznicę uzyskania praw miejskich. To był przełom. Grupa działaczy Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej rozwinęła imprezę do sporych rozmiarów.



Następnym krokiem miało być zwiększenie rangi lokalnej imprezy - miała stać się regionalną, łączącą Toruń oraz Bydgoszcz.

O tym myślano już przed dekadą. Wtedy grupa miłośników biegania oraz toruńskiego Towarzystwa Krzewienia Kulury Fizycznej uznała, że - korzystając z coraz śmielszych planów metropolitalnych - można na bazie obu miast stworzyć najważniejszy bieg maratoński w Polsce. Żartowano wtedy, że grzechem byłoby nie wykorzystać tego, iż dzieli je idealnie ok. 40 kilometrów.

Współpraca bydgosko-toruńska przetrwała tylko trzy lata.



Szybko pojawiały się kontrowersje - np. związane z tym, że trasa była wytyczana drogą krajową wyłączaną częściowo z ruchu. Angażowano spore środki - trasy pilnowało nie tylko kilkuset wolontariuszy, ale i dziesiątki policjantów oraz strażaków. Były też wątpliwości gdzie organizować metę zawodów - w większej Bydgoszczy czy tradycyjnie w Toruniu.

Teraz - jak podkreślają organizatorzy - impreza "wraca do źródła".



13. maja start i meta będą zlokalizowane na toruńskiej Starówce. Według planów - na razie organizatorzy nie ujawniają konkretów - trasa biegu ma być w 2012 r. wytyczona blisko toruńskich zabytków - m.in. na Starówce i na Bydgoskim Przedmieściu.

Czekamy na opinie.

Czy koniec Maratonu Metropolii to dobre rozwiązanie? Jak wpłynie to na relacje toruńsko-bydgoskie? Biegacze - jak wspominacie trasę z jednego miasta do drugiego? Wasze listy opublikujemy w "Gazecie" i serwisie torun.gazeta.pl. E-mail: redakcja@torun.agora.pl

Czy rozstanie maratońskiego Torunia i Bydgoszczy to dobre rozwiązanie?
Skomentuj:
Toruń biega bez Bydgoszczy. To koniec Metropolii
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX