Sport.pl

Żużlowy pirat Miedziński: - Wiosna priorytetem

Zdecydowałem się na kontrakt w Anglii ze względu na to co mówili nasi, toruńscy Australijczycy. Jazda na Wyspach powinna mi pomóc - mówi po podpisaniu umowy z Poole Pirates żużlowiec toruńskiego Unibaksu Adrian Miedziński.
Rozmowa z Adrianem Miedzińskim

Filip Łazowy: Po tym, jak podpisał pan kontrakt z "Piratami" z Poole, angielski klub jest niemalże jak Unibax. Niespełna połowę drużyny będą stanowić zawodnicy Unibaksu.

Adrian Miedziński: Dołączyłem do Chrisa Holdera i Darcy Warda, co mi bardzo odpowiada. Teraz w trójkę będziemy jeździli w Toruniu i w Poole. Myślę, że to dobre rozwiązanie. Zdecydowałem się na tę drużynę, bo słyszałem wiele dobrych opinii. Mówili o niej właśnie Chris i Darcy. Australijczycy zachwalali klub, działaczy i kibiców. Poza tym ważny jest wymiar sportowy. Poole to przecież mistrz Anglii i w tym sezonie też będzie walczył o czołowe lokaty. Mogę tylko cieszyć, że trafiłem do takiej drużyny. Starty w Anglii powinny dać mi sporo dobrego.

Powstało jednak pytanie o granicę Kalkulowanej Średniej Meczowej. Jeszcze przed sezonem w Poole obawiano się, czy ze względu na wysokie wyniki razem mogą startować w jednej drużynie Holder i Ward. Okazuje się, że mogą, a na dodatek z równie skutecznym w Polsce Miedzińskim. Dziwna sytuacja.

- Muszę sam przyznać, że właściwie to już nawet nie wiem, jak oni te średnie w Anglii liczą. Wiem tylko, że mam bardzo niskie KSM. Wynika to z przeszłości. Ostatnio startowałem na Wyspach w 2007 r. Wtedy byłem zawodnikiem Oxford. Na Wyspy wracam więc po czterech latach przerwy. Debiutowałem w 2004 r. w drużynie Eastbourne Eagles, a później byłem zawodnikiem Swindon Robins. Teraz w Poole - jak się okazuje - nie będzie żadnych problemów z tym, bym startował w każdym meczu wraz z Holderem i Wardem.

Widać, że jest pan traktowany w Poole bardzo poważnie. Nie każdemu menedżer drużyny - tak, jak w Pirates Matt Ford - proponuje zamieszkanie we własnym domu. Dla pana to ogromne ułatwienie logistyki. W Polsce takie rozwiązanie jest raczej nie do pomyślenia.

- Tak, ale w Anglii - jak widać - panują inne obyczaje. Tam takie sytuacje się jednak zdarzają. Co tu wiele mówić - jest mi bardzo, bardzo miło. W domu Forda spać mogę nie tylko ja, ale i mój mechanik. To dla nas wielkie ułatwienie, bo właściwie wszystko będę miał na miejscu. Oczywiście mogłem szukać sobie czegoś na własną rękę, ale już postanowiłem, że skorzystam z pomocy i gościnności Matta.

Jak na pańską jazdę wpłynie to, że w Poole jeżdżą również Holder i Ward? W ub. sezonie obaj wręcz rządzili ligą angielską.

- Pewny jestem jednego - pomogą mi w przystosowaniu się do brytyjskich torów. Jeśli chodzi o Poole to myślę, że szybko poznam wszystkie tajniki. Natomiast inaczej jest na obcych torach. Tam każda rada jest bardzo ważna. To, że będę w drużynie z Chrisem i Darcy'm sporo mi pomoże. Z nimi starty na Wyspach będą łatwiejsze.

Pańska umowa w Anglii jest nietypowa - obowiązuje do końca maja. Dlaczego akurat taki wariant? Możliwe, że będzie pan ścigał się dla Poole Pirates do końca sezonu?

- Dla mnie priorytetem był początek sezonu. Bardzo mi zależało, by jeździć w Anglii wiosną. Na razie dogadaliśmy się z klubem, że będę tam startował do końca maja. A czy to zmieni się w przyszłości? Szczerze mówiąc - nie wiem. Nie zastanawiam się nad tym. Najpierw muszę udowodnić, że mogę być silnym punktem drużyny i że warto było na mnie postawić. A dopiero jeśli tak będzie, pomyślimy o przyszłości.

Jazda którego z żużlowców Poole i Torunia robi największe wrażenie?
Więcej o: