Fałszywe gwiazdy koszykarskiej Energi. Kto oszukał?

Tak w Polsce manipuluje się typowaniem uczestniczek koszykarskiego Meczu Gwiazd. Na zawodniczki toruńskiej Energi oddano ponad 1,5 tys. fałszywych głosów. Powód? Jeden z polskich agentów: - Nic tak dobrze nie wygląda w CV jak gra w All Star Game.
Grzegorz Ziemblicki, wiceprezes Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet o manipulacji mówi: - Miała być rywalizacja fair, a wyszła nieuczciwa. Może i nasze działania są drastyczne, ale potrzebne. Nie godzimy się na to, by ktoś bawił się kosztem ligi czy kibiców.

Najlepsze zawodniczki polskiej ligi 31. stycznia spotkają się w Meczu Gwiazd organizowanym w Gdyni. Polskie koszykarki zmierzą się z ekipą czołowych zagranicznych. To na nie mogą głosować kibice.

Są na to dwa sposoby.

Pierwszy - wysłanie sms. Każdy kosztuje 1 zł plus VAT. Można je wysyłać bez ograniczeń. Drugi sposób to głosowanie internetowe. Wystarczy wytypować zawodniczki w serwisie plkk.pl i podać adres e-mail.

Torunianki od początku głosowania nie były w czołówce. Dominowały gwiazdy z Wisły CanPack Kraków - Erin Phillips i Nicole Powell.

Tak było do 5. stycznia.

Wtedy okazało się, że najwięcej głosów wśród rozgrywających ma liderka toruńskiej Energi Amerykanka Leah Metcalf. Najlepszy wynik skrzydłowych należał do innej koszykarki tego klubu, Brytyjki Julie Page. Wśród środkowych prowadziła kolejna torunianka, Serbka Jelena Maksimović. Każda z nich miała ponad 2 tys. głosów - dwa razy więcej niż następne zawodniczki.

Ziemblicki: - Dziwne, prawda? Dlatego administrator naszej strony internetowej zaczął głosy weryfikować.

Wiceprezes ligi przyznaje, że dotarły do niego sygnały, że typowanie "jest kuriozalne, bo sztucznie sterowane". - Przeanalizowaliśmy wszystko. Okazało się, że z jednego regionu nagle przybywa w bardzo nienaturalny sposób mnóstwo głosów na zawodniczki z Torunia - mówi Ziemblicki.

Dlatego administrator głosowania zrobił test. Na adresy podawane przy głosowaniu internetowym wysłał e-maile. Dostał setki zwrotów z automatycznie generowaną informacją, że te nie istnieją.

Ziemblicki: - W Meczach Gwiazd chodzi o popularyzację danej ligi, dobrą zabawę. Ale nie można przekraczać pewnych granic, nie można sztucznie "nabijać" głosów. Liczyliśmy na rzetelność, uczciwość. Jak widać, zawsze znajdzie się "czarna owca".

W sumie doliczono się ok. 1,5 tys. fałszywych typów na zawodniczki Energi Toruń. Bywały też sporadyczne na inne koszykarki. - Widać, że w Toruniu kilka osób zajęło się poprawianiem wyników zawodniczek Energi - mówi Ziemblicki.

Skąd pochodzą?

Wiceprezes ligi nie ma zamiaru tego analizować. - Nie jesteśmy komisją śledczą, czy "dochodzeniówką". Zakładamy, że był nieuczciwy internauta, który próbował pomóc swojej drużynie. Ostatecznie zamiast jej pomóc, to jej zaszkodził. To niezbyt dobra reklama i dla klubu, i dla koszykarek. Nadszarpnął dobre imię drużyny oraz zawodniczek - mówi Ziemblicki.

Polski agent koszykarski: - Nie tylko w Polsce, ale i właściwie we wszystkich ligach, widać podobny schemat. Udział w Meczu Gwiazd to nobilitacja, która może przełożyć się później na lepszy kontrakt. Proszę zwrócić uwagę na to, że w profilach koszykarzy i koszykarek na Eurobaskecie (internetowy serwis z profilami zawodowców - red.) są informacje o występach w All Star Game, nagrodach MVP. Lans, koszykarski PR. To się opłaca.

Fałszywe głosy na torunianki anulowano. Teraz najlepsze zawodniczki kandydujące do gry w styczniowym Meczu Gwiazd mają po ok. 800.

Skąd 1,5 fałszywych głosów na koszykarki Energi Toruń?