Ligowy potentat kusił hokeistę z Torunia. Bez skutku

Jestem optymistą. Najważniejsze, by teraz udało się uratować ligę dla Torunia, a w przyszłości będzie już lepiej - mówi prezes drużyny Nesta Karawela Toruń.
Rozmowa z Bogdanem Rozwadowskim

Filip Łazowy: Lepszego prezentu świątecznego toruńscy hokeiści otrzymać nie mogli. Klub uregulował wobec nich zaległości. Czy wszystkie?

Bogdan Rozwadowski: To prawda. Na początku grudnia byłem w szatni zespołu wraz z dyrektorem wydziału sportu urzędu miasta (Jarosławem Więckowskim, prokurentem spółki hokejowej - red.) i obiecaliśmy naszym zawodnikom, że otrzymają wszystkie zaległe pieniądze z tego sezonu jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia. Słowa dotrzymaliśmy.

Niewiele brakowało, by w Toruniu jeździł Jarosław Hampel

Ostatnio głośno było o kłopotach finansowych klubu Nesta Karawela. Spłata zaległości wobec zawodników jest światełkiem w tunelu?

- Nie wiem czy można tak powiedzieć. Na razie cieszymy się, że udało nam się rozliczyć z zawodnikami. Cały czas walczymy o kolejnych sponsorów. Nie jest to łatwe, ale staramy się jak możemy. A jak będzie dalej? Tego nie wiem, ale jestem optymistą. Najważniejsze, by udało się uratować Polską Ligę Hokejową dla Torunia.

Klub szybko znalazł szkoleniowca, który przejął drużynie w grudniu. Z nowym trenerem szanse będą większe?

- Kiedy rezygnację z funkcji szkoleniowca złożył Wiesław Walicki zaczęliśmy szukać nowego trenera. Była oferty z Finlandii i Niemiec, ale postanowiliśmy postawić na Jarosława Lehockiego. To doświadczony szkoleniowiec, do tego znakomicie orientujący się w realiach polskiego hokeja.

Żużlowcy modelami. Kupi ktoś polar?

Na wzmocnienia kibice już liczyć nie mogą. Ostatnie okienko transferowe zamknęło się 20 grudnia. Nesta nie zdecydowała się na transfery

- Tak, minął termin ostatnich wzmocnień. Będziemy grali w tym składzie, w jakim graliśmy do tej pory. Wierzę, że pozwoli nam to na wygranie decydujących spotkań o utrzymanie w PLH. To, co dzieje się w ekipach naszych rywali śledzimy na bieżąco. Jeśli chodzi o drużynę z Sosnowca, doszło tam do kilku wzmocnień. Na pewno ten zespół będzie silniejszy. Natomiast kłopoty finansowe utrudniły transfery w ekipie Podhala. Jednak jest to drużyna złożona z górali, którzy mają niesamowity charakter. Słyną z determinacji. Jestem przekonmany, że oni będą robili wszystko, by nie spaść z ligi, ale my mamy ten sam cel. Wierzę, że to nam się jednak uda.

Niewiele brakowało, by toruński zespół zamiast wzmocnień został osłabiony przed decydującymi meczami w PLH.

- Zgłosili się do nas działacze Comarch Cracovii Kraków. Chcieli pozyskać jednego z naszych polskich zawodników.

Kogo?

- Nie zdradzę o kogo chodzi. Odmówiliśmy, bo nie mamy zamiaru osłabiać drużyny w tak ważnych chwilach. Zdaję sobie sprawę z tego, że kibice są zawiedzeni, że chcieliby czegoś więcej. Ja też marzę o tym, by zespół grał o wyższe cele, np. o jeden z medali. Dzisiaj te zespoły mają budżety dwa razy większe od naszego. Na razie nie stać nas na walkę z najlepszymi, ale jeśli uda się utrzymać w PLH to później będzie już tylko lepiej.

Kilogramy bananów - prezent od szalikowców