Sport.pl

Nowość - Miedziński chce Anglii. Ale na trzy miesiące

Skomplikowana sytuacja asa toruńskiego Unibaksu. Adrian Miedziński formalnie jest zawodnikiem angielskiego klubu Swindon, ale startować tam nie będzie. ?Gazecie? przyznaje, że chce jeździć na Wyspach, ale tylko na początku sezonu.
Drugą chciałby podporządkować m.in. rywalizacji w Polsce.

Sytuacja Miedzińskiego jest dziwna - czego nie ukrywa sam żużlowiec. Od kilku lat konsekwentnie nie daje się namówić na rywalizację w Elite League. Bardzo prawdopodobne jest jednak, że w tym sezonie zgodzi się ścigać na Wyspach. Początkowo porozumiał się z klubem Swindon Robins. Alan Rossiter, menedżer tej drużyny: - Zaoferowaliśmy mu miejsce w drużynie i był wstępnie zainteresowany. Później jednak stwierdził, że kolidowałoby to z jego piątkowymi treningami w Polsce. Ostatecznie powiedział nam, że chce dołączyć do innej drużyny.

Formalnie Miedziński zdążył się już związać umową z Robins. Wiadomo jednak, że startować w nim nie będzie. Nie wiadomo, jaki klub chciałby teraz zaangażować Polaka. Jeśli Miedziński dojdzie do porozumienia z działaczami ze Swindon, klub będzie raczej zainteresowany jego sprzedażą niż wypożyczeniem.

Jak na tę sytuację patrzy Miedziński? "Gazecie" mówi: - W Anglii obowiązują jakieś niepisane zasady i wciąż jestem zawodnikiem Swindon. Myślę, że się jakoś "dogadamy". Pewny jestem, że na Wyspach nie będę startował przez cały sezon. Zależy mi głównie na tym, by startować tam w marcu, kwietniu i maju.

Lider torunian przyznaje, że odpowiada mu geometria torów w Anglii. - Na podobnych ścigałem się w Szwecji. Poza tym z zawodów organizowanych na Wyspach mam dobre wspomnienia - mówi Miedziński.

Więcej o: