Sport.pl

Trener koszykarek marzy o czwartym miejscu

Toruńskie koszykarki na półmetku sezonu zasadniczego zajmują wysokie piąte miejsce. W środę Energa rozpocznie rundę rewanżową - podejmie AZS INEA Poznań


Rozmowa z trenerem Energi Elmedinem Omaniciem



Filip Łazowy: Piąte miejsce po pierwszej rundzie to świetny wynik toruńskich koszykarek. Pan jest zadowolony z gry zespołu i miejsca na półmetku sezonu zasadniczego?

Elmedin Omanic: Niektórzy kibice są zadowoleni, a inni nie. Ja podchodzę do tego zupełnie inaczej. Nie patrzę na miejsce, ale na to jak prezentuje się mój zespół. Przed rozgrywkami spodziewałem się, że będziemy w środku tabeli. Głównym naszym celem było zajęcia takiej lokaty, która da nam awans do play-off. Mamy taki skład i dysponujemy takim budżetem, że stawia nas to w środku stawki. A to, czy piąte miejsce jest dobre niech ocenią kibice. Ja powiem, że jestem zadowolony z tego jak grał zespół z Torunia w pierwszej rundzie rozgrywek.

Energa prezentowała się bardzo nierówno. Torunianki potrafiły pokonać CCC Polkowice i Lotos Gdynia ale też przegrały z niżej notowanym Widzewem Łódź...

- Wygrane z Lotosem i CCC to duże niespodzianki. Jeśli chodzi o pojedynek z Widzewem, to rywalki zagrały znakomite spotkanie. Wszystko im wtedy wychodziło. Ja wtedy nie mogłem pomóc drużynie, bo byłem zawieszony. Szkoda, że nie siedziałem wtedy na ławce trenerskiej. Może udałoby się wygrać tamto spotkanie. Myślę, że w przebiegu całej rundy Energa grała bardzo dobrze. Kibice też chyba są zadowoleni. Pewnie, że szkoda przegranych meczów z Widzewem i AZS Gorzów. Jeśli chodzi o porażki z ROW Rybnik i Wisłą Can-Pack Kraków to rywalki były lepsze. Choć w obu tych starciach przez większą część meczu dotrzymywaliśmy kroku to w końcówce byliśmy gorsi. O te mecze pretensji nie mam. Każda inna porażka mogła nie mieć miejsca. Ale przed nami druga runda rozgrywek i na tym trzeba się skupić.

Kiedy do gry wróci Monika Krawiec? Kiedy ta zawodniczka będzie w składzie, to zespół będzie znacznie silniejszy...

- Na pewno szkoda, że kontuzje wyeliminowały z gry Monikę i Martę Jujkę. Jeśli chodzi o tę pierwszą to jestem ostrożny. Nie ma co przyspieszać powrotu na boisko na siłę. Myślę, że na początku lutego Monika będzie w stanie już występować w meczach. To bardzo dobra i waleczna koszykarka. Już chce wrócić do gry, ale trzeba uważać. Najważniejsze aby była w pełni sił.

Które miejsce toruńskiej drużyny przed fazą play-off zadowoli pana? O co gra Energa w tym sezonie?

- Są niektórzy dziennikarze, którzy wypisują bajki ile to pieniędzy jest w klubie. Że zawodniczki zarabiają ogromne pieniądze. Jestem ciekaw jak by się pracowało takiemu dziennikarzowi, kiedy by nie otrzymał wypłaty? W klubie się nie przelewa, ale działacze robią co mogą. Jeśli zajmowalibyśmy ósme czy dziewiąte miejsce, to nikt nie miałby pretensji. Trudno powiedzieć, jakie miejsce zajmiemy, bo stawka jest bardzo wyrównana. Myślę, że awans do play-off jest bardzo bliski. Moim marzeniem byłoby czwarte miejsce. Wtedy mielibyśmy w pierwszej rundzie przewagę własnego parkietu. W zeszłym sezonie to zadecydowało o tym, że nie awansowaliśmy do półfinału. Kto pamięta mecze z Gorzowem, to wie o czym mówię. Gdybyśmy wtedy mieli przewagę własnego parkietu to gralibyśmy o medale. Dlatego tak marzy mi się czwarte miejsce przed fazą play-off.

W tym sezonie trafił pan z transferami. Każda nowa zawodniczka okazała się dużym wzmocnieniem Energi...

- Nie zgodzę się z panem. Transfery nie polegają na tym aby trafić czy też nie trafić. Do Torunia sprowadziliśmy tylko sprawdzone koszykarki. To nie są anonimowe zawodniczki, które wzięliśmy w ciemno. Wcześniej było tak samo. Veronika Bortelova grała w finale mistrzostw świata. Jednak u nas się nie sprawdziła. Podobnie Hajdana Radunovic, która przecież w koszykówkę grać potrafi. W Toruniu się jednak nie odnalazła. Czasem tak po prostu bywa. Dlatego transfery nie polegają na tym aby trafić dobrą czy słabą zawodniczkę. Trzeba liczyć na to, że dobrze się zaadaptuje i wkomponuje w nowy zespół. Cieszę się, że w tym sezonie nowe koszykarki okazały się dużym wzmocnieniem.



Dla "Gazety"

Prezes Energi

Maciej Krystek

Jestem zadowolony zarówno z gry jak i miejsca zespołu w tabeli Ford Germaz Ekstraklasy. Na pewno duży wpływ na wyniki miały kontuzje Moniki Krawiec i Marty Jujki. Gdyby obie te zawodniczki mogły cały czas grać to byłoby jeszcze lepiej. Bardzo mnie cieszą wygrane z CCC Polkowice i Lotosem Gdynia. To były bardzo miłe niespodzianki. Szkoda przegranego w kontrowersyjnych okolicznościach meczu z AZS Gorzów. Później przełożyło się to na porażkę z Widzewem, gdzie na ławce trenerskiej zabrakło Elmedina Omanicia. Jednak całą rundę trzeba uznać za bardzo udaną. Oby tylko tak dalej

not. fł





Komentarz

Gra toruńskich koszykarek w pierwszej rundzie mnie zaskoczyła. Bez kontuzjowanych Krawiec i Jujki wydawało się, że szczytem marzeń będzie awans do play-off. Okazało się, że trapiona kłopotami drużyna pokazała charakter i potrafiła wygrać z faworytami całych rozgrywek. O czym to świadczy? Że zespół jest nieobliczalny, ale też bardzo silny. Jak do zdrowia i formy wróci Krawiec to kibice Energi powinni mieć jeszcze wiele powodów do radości w tym sezonie. Najważniejsze mecze dopiero przed nami.