Sport.pl

Szefowa koszykarek Energi: - To nie kryzys

Koszykarki Energi grają poniżej oczekiwań - w niedzielę uległy w swojej hali z występującym bez zagranicznych zawodniczek Widzewem Łódź. Dyrektor toruńskiego zespołu przekonuje, że z zespołem nie dzieje się nic złego.
Trener Elmedin Omanić nie mógł prowadzić drużyny, bo ciążyła na nim kara za wcześniejszą scysję z sędziami. Był odsunięty od meczu. Wróci do zespołu w najbliższym pojedynku.

Czy pieniądze przeznaczane na Energę są marnowane?



Po porażce z Widzewem - łodzianki triumfowały w Toruniu 76:71 - w toruńskiej ekipie nie brakowało gorzkich opinii. Rozgrywająca Weronika Idczak wspominała o tym, że "zespołowi brakuje serca do walki". Skrzydłowa Emilia Tłumak snuła przygnębiające wizje. - Niestety. Jak nie zaczniemy grać jak zespół, to będą takie wyniki - oceniała powody porażki z Widzewem.

Zawodzą zawodniczki zagraniczne, które decydują się na sporo akcji indywidualnych. Sprowadzona przez klub jesienią Jazmine Sepulveda - obwodowa, która przed dwoma sezonami należała do najlepszych na tej pozycji w lidze - w Energi jest cieniem siebie z przeszłości. 26-latka po dwóch meczach w barwach torunianek ma średnią 2,5 punktu na mecz. Trafiła... 2 z 15 rzutów z gry, nie wykonywała też żadnej próby za 1.

Zespół ma wąską kadrę. W meczu z Widzewem Energa grała w zaledwie 8-osobowym zestawieniu. Czy to przekłada się na zmęczenie liderek? W sobotę jedną z przyczyn porażki była nieskuteczność w ataku. Energa miała zaledwie 33-procentową skuteczność rzutów z gry. Łodzianki zdołały zablokować aż 11 rzutów torunianek.

Co na to klub? Energa nie zdecyduje się na żadne radykalne rozwiązania. Szefowa koszykarek Krystyna Bazińska przekonuje, że gdyby drużynę prowadził Omanić, ta wygrałaby z Widzewem. Zaprzecza też temu, że atmosfera w drużynie Energi jest daleka od ideału.

Rozmowa z Krystyną Bazińską

Filip Łazowy: Koszykarki w tym sezonie zawodzą. W sobotę przegrały mecz, którego według wielu opinii przegrać nie mogły. Jak wytłumaczyć fakt, że grający w polskim składzie Widzew Łódź pokonał Energę i to w jej hali?

Krystyna Bazińska, dyrektor klubu Energa Toruń: Powód tej zaskakującej porażki jest jeden: brak Elmedina Omanicia na ławce trenerskiej. Innych nie ma. Po meczu z AZS Gorzów nasz szkoleniowiec został zawieszony na dwa mecze i było to widać na boisku. Dlatego taki wynik nie jest żadnym kryzysem. Ja tak tego nie oceniam. To po prostu brak trenera zadecydował o tym, że przegraliśmy.

W Poznaniu też trenera Omanicia nie było na ławce, ale Energa rozgromiła MUKS aż 114:69. Czyli jednak można było zagrać świetny mecz bez Bośniaka.

- Nie do końca. Wtedy cały zespól grał jak najlepiej potrafi dla Omanicia. Zawodniczki zadedykowały tę wygraną swojemu trenerowi i pokazały jak bardzo cenią sobie z nim współpracę.

A co pokazały w przegranym meczu z łodziankami?

- Z Widzewem myślały, że swoimi indywidualnymi umiejętnościami znów wygrają. Uważały, że są też świetnymi trenerkami i sobie same poradzą. Okazało się, że jednak nie. Ilona Jasnowska (asystentka Omanicia - red.) ma jeszcze trochę za mało doświadczenia jako szkoleniowiec i nie dała rady "ogarnąć" całej tej sytuacji.

Porażka z Widzewem oprócz utraty dwóch punktów może oznaczać też gorszą atmosferę w zespole?

- Bez przesady. Atmosfera jest dobra.

Mimo ważnej porażki? Energa jest w sytuacji, w której każdy przegrany mecz może kosztować ją gorszą pozycję przed fazą play-off.

- Na pewno przegrane mecze nie pomagają, ale trzeba z tego wyciągnąć wnioski.

A jaki jest podstawowy wniosek po porażce z Widzewem?

- Zespół bez trenera był zagubiony. To tylko pokazuje jak wiele wart jest Omanić.

Jego osoba budzi coraz więcej kontrowersji. Jak klub ocenia pracę trenera w tym sezonie i jego pomysł na budowę drużyny?

- Z nim na ławce trenerskiej Energa jest w stanie walczyć o wygraną z każdym. Jestem pewna, że teraz będzie lepiej. Przed nami trudne spotkania, ale każdy mecz w tak wyrównanej Ford Germaz Ekstraklasie nie jest łatwy.

Zespół w lidze nie zachwyca, nowe koszykarki nie grają tak, jak się spodziewano.

- Każdy ma prawo do niepokoju. Ja to rozumiem. Ale przed drużyną jest jeszcze wiele spotkań. Takie wpadki jak w meczu z Widzewem już się nie zdarzą. Zawodniczki nie grały zespołowo, bo nie było z nimi trenera. Omanić nie mógł w żaden sposób podpowiadać swoim podopiecznym. Gdyby mógł to robić, wszystko wyglądałoby inaczej. Na pewno jesteśmy w klubie zawiedzeni rezultatami. Ale dajmy czas koszykarkom. One grać potrafią i najważniejsze mecze dopiero przed nami. Jestem przekonana, że kibice w Toruniu będą mieli jeszcze powody do zadowolenia z gry Energi.

Więcej o: