Sport.pl

Wielkolud z Anwilu był gotów się bić na parkiecie

Ma 206 cm wzrostu, posturę ochroniarza w dyskotece, ramiona niczym drwal. Środkowy Anwilu Corsley Edwards w niedzielnym meczu z AZS Koszalin najpierw był gotowy pobić swojego rywala, a później serdecznie się z nim wyściskał.
O szczegółach mówił później w komentarzu dla serwisu Sportowefakty.pl. Skąd scysja z niższym o 10 cm Igorem Miliciciem?

Kiedy kończyła się pierwsza połowa meczu Milicić - już po syrenie - jeszcze chciał rzucić w stronę kosza. Edwards wyciągnął ręce próbując go zablokować. Wtedy został trafiony łokciem w głowę.

Jak były gracz Anwilu Hubert Radke nie radził sobie z defensywą I-ligowców?

Obaj zawodnicy, Edwards i Milicić, zaczęli się kłócić, musieli interweniować sędziowie. Wyglądało na to, że są skłonni się pobić na parkiecie.

Dlatego spore zdziwienie wywołała sytuacja po zakończeniu meczu. Edwards i Milicić wyściskali się serdecznie gratulując dobrej gry w meczu.

Anwil wygrał spotkanie 99:70, a Edwards zdobył w nim 17 punktów.



Jak gra Edwards? To można zobaczyć w zestawieniu najlepszych akcji miesiąca w Tauron Basket Lidze. Amerykanin z Anwilu kończy akcję numer 7.



Więcej o: