Anwil Włocławek słono zapłaci trenerowi

Odszkodowanie dla Igora Griszczuka jest już przesądzone.
Anwil zapłaci Igorowi Griszczukowi 150 tys. zł odszkodowania za usunięcie go z posady trenera przed wygaśnięciem umowy - orzekł we wtorek gdański sąd, oddalając apelację włocławskiego klubu.

Jego władze muszą też wypłacić byłemu białoruskiemu szkoleniowcowi odsetki od tej kwoty, licząc od stycznia br.

W tym miesiącu usunęły go bowiem z trenerskiej ławki, mimo że wcześniej zawarły z nim kontrakt na prowadzenie pierwszoligowego zespołu koszykówki do końca maja. Wypowiadając jednostronnie umowę klub podał, że stracił do Griszczuka zaufanie. Zbudowana przez niego drużyna miała bowiem przeciętny - jak na ambicje działaczy - początek sezonu: przegrała cztery z dziewięciu meczów ligowych oraz wszystkie trzy w europejskich pucharach, co później skutkowało odpadnięciem z tych rozgrywek. Zarząd Anwilu uznał, że takie wyniki to efekt zaniedbywania przez trenera pracy we włocławskim klubie na rzecz kadry narodowej - w tamtym czasie Griszczuk był jej selekcjonerem i bez powodzenia walczył z nią o awans na mistrzostwa Europy.

Białorusin poczuł się pokrzywdzony i postanowił dochodzić sprawiedliwości w toruńskim sądzie. A ten w czerwcu br. rozstrzygnął spór na jego korzyść. W jego umowie z klubem był bowiem zapis, że można ją rozwiązać wyłącznie za porozumieniem stron. A zgody Griszczuka na to nie było. W tej sytuacji Anwil miałby prawo ją zerwać tylko w przypadku wystąpienia "ważnych powodów", o których mowa w art. 746 par. 3 kodeksu cywilnego. Jednak zdaniem sądu nie można zaliczyć do nich tych, podawanych przez włocławian. Dlatego muszą wypłacić byłemu trenerowi odszkodowanie równe sumie, jaką jeszcze zarobiłby na rękę wypełniając kontrakt (czyli od stycznia do maja br.).

Wyrok jest prawomocny.