Kowalik i Ząbik. Kiedyś konflikt, teraz współpraca

Dziesięć lat temu Jan Ząbik i Mirosław Kowalik - jako trener i jego żużlowiec - byli skonfliktowani. W nowym sezonie obaj mają wspólnie prowadzić Unibax. To co działo się przed dekadą teraz ma być już bez znaczenia.
Układ, jaki powstał w czwartek wieczorem, gdy rozstrzygały się kwestie personalne w klubie jest czytelny. Kowalik ma zajmować się zespołem w meczach ligowych. Ząbik będzie łączył pracę przy drużynie oraz szkolenie młodzieży.

Kowalik przed dekadą jeszcze walcząc o punkty dla ówczesnego Apatora/Adriany krytykował Ząbika - prowadzącego wtedy drużynę - za decyzje kadrowe. Jeszcze przed sezonem szkoleniowiec przekazał swoim zawodnikom konkretne zasady - ponieważ klubowi udało się zbudować skład, w którym jeden z klasowych zawodników się nie mieścił, w każdym kolejnym meczu miała następować zmiana. Pozycję w drużynie miał tracić ten, który spisuje się najgorzej w poprzednim spotkaniu.

Później od tego odszedł. Poza drużyną znalazł się Kowalik. Przeciwko temu protestował nie tylko on, ale i kibice wywieszający na pierwszym łuku transparenty z hasłami popierającymi żużlowca.

Jak wtedy wyglądał spór Kowalika i Ząbika? Ten pierwszy jesienią 2001 r. krytykował to, jak funkcjonuje zespół. "Gazeta" cytowała jego słowa po meczu we Wrocławiu. - Uważam, że trener psuje atmosferę w zespole. Musimy na treningach ostro walczyć między sobą, patrzeć na siebie wilkiem. A przecież to nie treningi miały decydować o składzie. W taki sposób trudno zachować w drużynie dobrą atmosferę. Trener stosuje za każdym razem inne kryteria. Nie pojechałem w Gorzowie, bo Ząbik obejrzał protokół z poprzedniego roku i stwierdził, że zdobyłem za mało punktów. Dlaczego więc nie sprawdził protokołu przed meczem z Atlasem Wrocław. Przecież na wiosnę byłem najlepszym zawodnikiem w zespole, na identycznym torze. Coś tu nie gra.

Ząbik we wrześniu 2001 r. mówił w "Gazecie", że nie widzi problemu we współpracy: - Z mojej strony żadnego konfliktu nie ma. Jestem pewien, ze gdyby Mirek miałby do mnie jakiś uraz, po prostu przyszedłby do mnie. Jest kapitanem drużyny i nie powinien się obrażać.

Joachim Przybył z "Gazety" mówił wtedy o Kowaliku: - Twierdzi, że powinny być jasne zasady wyłaniania składu na ligowe mecze.

- Zasady były do pewnego momentu, ale się nie sprawdzał - odpowiadał Ząbik.

Przybył: - A zmiany kryteriów przy ustalaniu składu nie wpływają na atmosferę w drużynie?

Ząbik: - A kto pierwszy zaczął psuć atmosferę w zespole? Kto mówił w prasie, że jest bankrutem i nie ma za co przygotować silników? Wystawiając żużlowca do składu muszę być pewien, że jest dobrze przygotowany do zawodów. Mirek powinien się określić, czy jest dobrze przygotowany, czy też ma z tym kłopoty.

Od dawna obaj są już pogodzeni. Kowalik na razie nie chce mówić o tym, jak ma wyglądać jego praca w Unibaksie.