Żużel w TVP1, ale kto wie, że z Torunia?

Ponad 2 miliony widzów, którzy niedzielny mecz żużlowców Polski i Reszty Świata oglądali w TVP1 rzadko dowiadywali się, że ten odbywa się na toruńskiej Motoarenie. Powód: organizatorzy ograniczali tę informację, bo magistrat nie był zainteresowany taką formą reklamy.
Najlepsi żużlowcy Polski i świata walczyli na toruńskiej Motoarenie - pierwszy raz w takim spotkaniu - w niedzielę.

Wyniki oglądalności towarzyskich zawodów robią wrażenie. W TVP1 mecz obejrzało 2,3 mln widzów. To jeden z lepszych wyników tygodnia w TVP. Gdyby mecz zgromadził ok. 2,8 mln widzów, byłby w czołowej dziesiątce.

Jeśli do osób, które oglądały spotkanie Polska - Reszta Świata w TVP1 doliczyć do nich również tych, którzy mieli w trakcie zawodów włączone telewizory na TVP Sport i TVP HD to w sumie ponad 2,5 mln. Stacja jest bardzo zadowolona i z wyników oglądalności i z tego, jak w niedzielnym prime-time, najlepszym czasie antenowym, prezentowane było żużlowe widowisko. Na realizatorach sportowego show - raczej nie bywających na żużlu - największe wrażenie robiło ok. 12 tys. kibiców, wielu w biało-czerwonych barwach.

Toruński stadion był wypełniony reklamami, ale głównie sponsora imprezy - firmy Enea. Nie było za to na Motoarenie żadnych informacji o tym, że to stadion w Toruniu.

Zwykle takie reklamy są na bandach i kondygnacjach obiektu. Tym razem - co przyznają organizatorzy - zostały zasłonięte. W trakcie transmisji telewizyjnej można było też odnieść wrażenie, że komentatorzy oraz goście w studio unikają podkreślania tego, że są w Toruniu. Nieprzypadkowo.

Organizująca mecz toruńska firma One Sport Marketing pracująca dla Polskiego Związku Motoarowego przyznaje, że rozważała reklamowanie miasta podczas zawodów, ale to magistrat z tego zrezygnował.

Dlaczego Toruń był skąpo reklamowany przy okazji godzinnej obecności w najlepszym paśmie telewizyjnym w TVP1?

Właściciele OSM, Jan Konikiewicz i Karol Lejman na pytania "Gazety" odpowiadają pisemnie: "Urząd Miasta miał możliwość reklamy podczas tego spotkania, jak również szerszej współpracy przy transmisji telewizyjnej. Mamy tu na myśli nie tylko samą transmisję, ale również wszelkiego rodzaju materiały redakcyjne. Nie było jednak większego zainteresowania tą ofertą. To normalna postawa i decyzja biznesowa podjęta przez magistrat, aczkolwiek wydaje nam się, że nieprędko nastąpi okazja do równie dobrej promocji przy tak niskim nakładzie kosztów".

Co oznacza "niski nakład kosztów"? Tego One Sport Marketing nie ujawnia. W środowisku mówi się o ok. 20 tys. zł. Za tyle magistrat miałby - jak ocenia się nieoficjalnie - mieć pakiet reklam na stadionie, własnych gości w studio, możliwość emisji dodatkowych materiałów według własnego uznania. Niewykluczone też, że mógłby wynegocjować wizytę urzędników w porannym programie "Kawa czy herbata". Jego gośćmi w piątek byli żużlowcy i trener polskiej reprezentacji Marek Cieślak. Mówiono o magii żużla, pojedynku z Resztą Świata, ale informacje o tym, że ten będzie organizowany w Toruniu pojawiały się rzadko.

Konikiewicz i Lejman piszą na pytania "Gazety": "W zaistniałej sytuacji musieliśmy zakryć bannery urzędu na stadionie. Zrezygnowaliśmy również z emisji czołówki telewizyjnej i przedstawiającej Toruń na antenach TVP Sport, TVP HD i TVP1. Stadion wynajęliśmy od Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji na standardowych warunkach finansowych dla takiego wydarzenia, w związku z czym standardowo traktowaliśmy wszystkich partnerów biznesowych w kwestiach reklamowych na obiekcie".

Jarosław Więckowski, szef magistrackiego wydziału sportu i turystyki nie mógł wczoraj rozmawiać o sprawie reklamy Torunia podczas meczu Polska - Reszta Świata.

Czekamy na opinie

Czy Toruń powinien zapłacić za reklamy w TVP1 podczas transmisji z żużlowego meczu? Najciekawsze opinie opublikujemy w "Gazecie" i w serwisie torun.gazeta.pl. E-mail: redakcja@torun.agora.pl



Komentarz Pawła Rzekanowskiego

Można mówić o misji TVP, obowiązku pokazywania przez nią ważnych imprez. Można psioczyć, że stacja - albo organizatorzy pokazowego meczu - szukają reklamodawców i zasłaniali logo Torunia. Można jednak też spojrzeć na mecz od strony biznesowej. Według listopadowego cennika TVP1 minuta reklamy w niedzielę ok. 17.30 - w tym czasie stacja kilka dni temu pokazywała mecz w Toruniu - kosztuje 70 tys. zł. Gdyby ktoś chciał więc zająć w TVP1 w tym czasie godzinę, musiałby zapłacić 4,2 mln zł.

To ogromne pieniądze, nieosiągalne dla Torunia.

W porównaniu do tego, kilkadziesiąt tys. zł jakie zapewne trzeba by zapłacić za bannery, reklamy i własnych gości w studio to naprawdę grosze.

Toruń nie wykorzystał okazji do tego, by swoim stadionem pochwalić się nie tylko przed kibicami żużla, ale i przeciętnymi telewidzami.