Poseł Ryan Sullivan? Sport to trampolina

Nie mam wątpliwości, że dla niektórych polityków z regionu jedną z trampolin do parlamentu był lokalny sport - pisze Paweł Rzekanowski.
Ryan Sullivan ściskający się w niedzielę z posłem Tomaszem Lenzem w sztabie Platformy Obywatelskiej mógłby być swoistym symbolem tego, jak wiele znaczy wsparcie rozpoznawalnego sportowca.

Sullivan, żużlowiec Unibaksu, jest w dość specyficznej sytuacji. Związany jest z Polką, jeszcze na październik ma zaplanowany ślub, mieszka w Toruniu we własnych - a nie wynajmowanych - czterech kątach, od lat ma w kraju zarejestrowaną firmę, którą prowadzi jako rezydent. Jego wsparcie dla PO jest niebagatelne biorąc pod uwagę to, jak bardzo w skromnym Australijczyku rozkochany jest Toruń. Szczególnie po tym, jak w końcówce sezonu stwierdził przed kamerami TVP Sport, że czuje się częścią tego miasta i nosi je w sercu. Gdyby za cztery lata ktoś w PO wpadł na pomysł, by Sullivana wystawić w wyborach parlamentarnych, Australijczyk mógłby być wielką sensacją. Ilu z kilkudziesięciu tysięcy torunian żyjących żużlem postawiłoby krzyżyk przy nazwisku oficjalnie już polskiego żużlowca?

Ci, którzy byli widoczni w swojej kadencji m.in. właśnie dzięki sportowi w wyborach wygrywali.

Przykład to Włocławek. Senator Andrzej Person broni interesów Anwilu gdzie tylko może. Kiedy koszykarski Włocławek wściekł się, gdy zwolnienie z gry w Tauron Basket Lidze otrzymał mistrz Polski Asseco Prokom Gdynia, to Person pisał listy do ministerstwa sportu i sypał kąśliwo-ironicznymi komentarzami w sprawie kontrowersyjnej decyzji.

Person w kontekście Anwilu był zauważalny - nazwijmy to - w trybie ciągłym. Bywał na meczach, bawił się w typowanie wyników, dla tysięcy kibiców włocławskiej drużyny szybko stał się "swojski".

W tym kontekście ciekawie wyglądałyby dane ilu kibiców żużla postawiło krzyżyk na liście przy nazwisku Jerzego Wenderlicha ze względu na jego nadzwyczaj aktywne zaangażowanie po meczu Unibaksu w Lesznie. Tam torunianie zmagali się z dalekim od ideału torem przygotowanym przez Unię, co szybko spowodowało konferencję prasową wicemarszałka sejmu. - Unia powinna być wycofana z ligi! - grzmiał oświadczając, że złożył wniosek do Prokuratora Generalnego o ukaranie osób odpowiedzialnych za przygotowanie toru.

Sport przyniósł profity tym, którzy się na jego tle eksponowali. Jedna z osób kandydujących w regionie była bardzo zaangażowana w działalność toruńskiego klubu koszykarskiego - efektem jest m.in. to, że zawodniczki od lat mają możnego sponsora, firmę Energa. Wsparcie było nieoficjalne, ciche, prowadzone bez rozgłosu. Nie przełożyło się na miejsce w parlamencie.

Warto spojrzeć, jak sport - i uwielbiany w Toruniu żużel - przełożył się na politykę w całym kraju. Posłem będzie medalista igrzysk olimpijskich w gimnastyce oraz kibic ekstraligi Leszek Blanik. Senatorem dzięki niedzielnym wyborom został prezes Falubazu Zielona Góra Robert Dowhan - startował jako kandydat Platformy Obywatelskiej. Nie udało się to z kolei szefowi Caelum Stali Gorzów Władysławowi Komarnickiemu, który zgłosił się jako kandydat niezależny.

I na tym tle eksperyment z Sullivanem wydaje się jeszcze bardziej intrygujący.