Australijski duet przyjaciół wspólnie w Grand Prix

Choć dzikiej karty na turniej w Toruniu nie otrzymał Adrian Miedziński, kibice Unibaksu będą mieli kogo wspierać na Motoarenie. Chris Holder ma szansę przebić się na podium Grand Prix. Darcy Ward może okazać się sensacją dzisiejszych zawodów.
Dwaj australijscy przyjaciele z toru i spoza niego często są nierozłączni. Kiedy Holder awansował do Grand Prix, Ward był jego towarzyszem wszędzie, gdzie startował. Dzięki temu zna realia tej imprezy.

Zaprzyjaźnieni byli również wtedy, gdy obaj reprezentowali toruński Unibax. Teraz Holder jest nadal jego liderem. Ward został wypożyczony do Wybrzeża Gdańsk, gdzie jest gwiazdą I ligi. Torunianie liczą na jego powrót do składu, klub znad morza patrzy na to niezbyt chętnie - chciałby Warda zatrzymać na dłużej.

Na co ich stać w Grand Prix na Motoarenie?

Holder twierdzi, że znajomość toruńskiego obiektu i możliwość regularnego treningu na nim wcale nie oznacza, że ma wielką przewagę nad rywalami. - To na pewno dla mnie korzystne. Ale nie przesadzajmy. W Grand Prix walczy szesnastu świetnych zawodników, którzy nie mają problemów z tym, by przystosować się do każdej nawierzchni. Ja wiem, jakich ustawień użyć w Toruniu i którymi ścieżkami na torze jechać, ale myślę, że to będą wiedzieli również i inni zawodnicy - mówi zawodnik Unibaksu.

Ward zadebiutuje w rywalizacji w Grand Prix - nigdy wcześniej nie miał okazji ścigać się w tak silnym towarzystwie. - Gdybym się tego miał obawiać, nie walczyłbym na żużlu. Tu nie ma miejsca dla tych, którzy czują strach - mówi. Dwukrotny młodzieżowy mistrz świata jest kandydatem do otrzymania stałej dzikiej karty w następnym sezonie. Na turniej w Toruniu dostał jednorazową - ma potwierdzić, iż zasługuje na całosezonowe zaproszenie.